Filatelistyka, malarstwo, turystyka

Rozdział 8 (1933-1945)

VIII. Wałbrzych w czasach niemieckiej III Rzeszy i dyktatury Adolfa Hitlera (1933-1945)

Adolf Hitler, przywódca faszystowskiej partii NSDAP, przejął władzę w Niemczech legalnie, bez użycia siły, 30 stycznia 1933 roku. Szybko i radykalnie rozprawił się z lewicą antyfaszystowską. Już 28 lutego rząd Hitlera wydał dekret o uchyleniu ustaw konstytucji weimarskiej, gwarantujących wolność słowa, pracy, zebrań i zrzeszeń. Zaraz potem większość posłów Reichstagu przyjęła (na wniosek kanclerza) ustawę przenoszącą na rząd wszystkie konstytucyjne uprawnienia parlamentu. Było to ubezwłasnowolnienie Reichstagu. Zgodnie z tą niecodzienną decyzją uchwały rządu „mogły odbiegać od konstytucji Rzeszy”. Kanclerz cieszył się poparciem wielkiego przemysłu – zapewniał porządek, obronę własności i obiecywał wzrost gospodarczy. Do akcji ruszyła machina propagandowa – rząd, a przede wszystkim kierujący nim kanclerz miał być odtąd przedstawiany jako nieomylny, jakakolwiek krytyka była niedopuszczalna. W celach propagandowych, oraz dla rozprawienia się z komunistyczną opozycją, wykorzystano nawet pożar Reichstagu, który miał miejsce 27 lutego 1933 roku.

W Wałbrzychu przejęcie władzy przez narodowych socjalistów odbyło się dość spokojnie. Na przełomie lutego i marca aresztowano 10 osób, a policja zajęła biura redakcji organu SPD „Schlesische Bergwacht”. W wyborach do parlamentu Rzeszy, które odbyły się 5 marca 1933 roku, największy sukces naziści odnieśli na Dolnym Śląsku. Odsetek głosów oddanych na kandydatów NSDAP był tu wyższy niż w całych Niemczech. Ale w Wałbrzychu znowu było nieco inaczej. Kandydaci NSDAP, mimo iż także wygrali te wybory, nie uzyskali tu jednak absolutnej większości (42,5%). Na reprezentantów SPD, mimo nacisków działaczy nazistowskich oddano 27,5% głosów, a na KPD, co w tych warunkach było szczególnie znaczące, aż 12% głosów. Po politycznym procesie w sprawie podpalenia Reichstagu komuniści, już wcześniej politycznie prześladowani, musieli przejść do działalności nielegalnej i zejść do głębokiego podziemia. W ostatniej dekadzie czerwca także SPD uznana została za ugrupowanie antypaństwowe i uległa rozwiązaniu. W lipcu rozwiązano również inne partie polityczne; w ten sposób NSDAP stała się jedyną i dominującą siłą polityczną.

O wiele goręcej niż w Wałbrzychu było w tym czasie w bardzo już wówczas nazistowskim Wrocławiu. Tam trudności ekonomiczne (w styczniu 1933 roku bez pracy było przecież aż 98 tysięcy 587 ludzi) stały się przyczyną wyraźnego sukcesu nazistów w wyborach do rady miejskiej przeprowadzonych 12 marca 1933 roku.  W ślad za tym zwycięstwem zaczęło się „wielkie sprzątanie”. Już 8 kwietnia 1933 roku, na Tarnogaju utworzony został pierwszy w III Rzeszy obóz koncentracyjny. Stworzył go wrocławski dowódca SA i jednocześnie prezydent policji – Edmund Heines. Już w pierwszym rzucie do obozu trafili zarówno prawdziwi, jak i potencjalni przeciwnicy nowej władzy. Wśród 600 więźniów znaleźli się wtedy między innymi: Fritz Voigt – prezydent policji z czasów Republiki Weimarskiej, były burmistrz Wrocławia Karl Mach, nadburmistrz Wałbrzycha socjaldemokrata Schubert, prezydent Reichstagu Paul Loebe, oraz dotychczasowy nadprezydent prowincji dolnośląskiej Hermann Ludemann, którego funkcję przejął teraz przywódca śląskich hitlerowców – gauleiter NSDAP Helmuth Bruckner. Po zlikwidowaniu tarnogajskiego obozu, w sierpniu 1933 roku, więźniów wywieziono do Osnabruck. Rozwiązano wszystkie organizacje i partie polityczne – przede wszystkim komunistyczne, zlikwidowano też oczywiście ich prasę. Samorząd miasta został zlikwidowany jeszcze w końcu 1933 roku, a nadburmistrzem Wrocławia został „stary towarzysz partyjny” doktor Hans Fridrich. Postępowała centralizacja władzy, aparat policyjny znacznie wzmocniono tworząc tajną policję – gestapo. Jeszcze w 1933 roku (w październiku) Niemcy wystąpiły z Ligi Narodów. Otwarcie i głośno mówiono o krzywdzie wersalskiej i potrzebie naprawy tej krzywdy. Pojawiły się nowe święta – w kwietniu uroczyście świętowano urodziny Fuhrera – Adolfa Hitlera, a dzień 1 maja, począwszy od 1934 roku, nazwano Narodowym Świętem Pracy. Prasa i radio miały za zadanie sławić kulturalną przewagę a także biologiczną siłę i sprawność narodu niemieckiego. Utwory krytyczne były źle widziane. W latach 1933-35 obowiązywał, na przykład, zakaz wystawiania sztuk Gerharda Hauptmanna. Później ten noblista, mimo iż nie zmienił swych przekonań, godził się jednak przyjmować hołdy z rąk nowych władców Niemiec. W 1942 roku, we Wrocławiu zorganizowano mu uroczysty jubileusz z okazji 80-lecia urodzin i 30 rocznicy otrzymania Nagrody Nobla.

Hitler zapowiadał daleko idącą rewolucję przemysłową i uzdrowienie gospodarki rolnej.  Wielki kapitał dostrzegł w programie nazistów możliwość stabilizacji okropnie rozchwianego rynku i mając na uwadze swe przyszłe dochody, wydatnie dofinansował szereg gospodarczych zamierzeń rządowych z zakresu prac publicznych, takich jak budowa autostrad, mostów, oraz stworzenie taniego budownictwa komunalnego. I nie były to tylko tanie „czynszówki”, lecz małe, zwykle czterorodzinne domy mieszkalne, lub nawet domki jednorodzinne dla robotników. To wtedy, między innymi, powstało, pięknie usytuowane na górskim stoku, osiedle robotniczych domków jednorodzinnych na wałbrzyskim Podgórzu.  Z drugiej strony, na podstawie przepisów ustawy ze stycznia 1934 roku o „uporządkowaniu narodowej pracy” wysiedlono z Wałbrzycha najaktywniejszych działaczy robotniczych, a dla zmniejszenia liczby bezrobotnych rozpoczęto zakrojone na szeroką skalę roboty publiczne. 21 marca 1934 roku rozpoczęto budowę „Autostrady Śląskiej”, która miała połączyć Berlin z Bytomiem, prowadząc przez Legnicę, Wrocław, Opole i Gliwice. Wiosna roku 1938 oddano do użytku odcinek Trzebiel-Wrocław. Od września 1933 roku prowadzona była budowa Kanału Gliwickiego – oddany w grudniu 1939 roku umożliwiał transport barkami o wyporności nawet do jednego tysiąca ton. W grudniu 1934 roku nastąpiła zmiana na stanowisku gauleitera Śląska. Brückner został przez Hitlera wykluczony z NSDAP i pozbawiony wszystkich stanowisk. Jego następcą na tym stanowisku został Josef Wagner. W przemówieniu z kwietnia 1935 roku powiedział on: „Wszystko, co mogłoby wskazywać na cokolwiek polskiego, musi zniknąć. W ciągu 10 lat nasz Śląsk stanie się rdzennie niemieckim”. Dla lepszej realizacji tych celów w kwietniu 1938 roku połączono prowincje: górnośląską i dolnośląską w jedną prowincję śląską, z siedzibą władz we Wrocławiu. W 1938 roku hitlerowcy zamknęli Dom Polski we Wrocławiu.

W tym czasie górnictwo wałbrzyskie opanowały dwa koncerny : „Niederschlesische Bergbau AG” oraz „Waldenburger Bergwerks AG”. Do pierwszego, który w 1934 roku zatrudniał ogółem 12 tysięcy ludzi należały kopalnie „Fuchs” (Thorez), „Gluckhilf-Friedenshoffnung” (Victoria), „Kulmiz” (Mieszko) i dwie koksownie. Produkcja tego potentata wynosiła wtedy – to znaczy w 1934 roku – prawie 2 miliony 700 tysięcy ton węgla kamiennego i 650 tysięcy ton koksu. Liczby te lepiej przemówią do wyobraźni, kiedy uświadomimy sobie, że te, tak wielkie ilości węgla wydobyto z wnętrza ziemi i wywieziono na powierzchnię ziemi, gdzie stało sobie miasto i tętniło codzienne życie. „Waldenburger Bergwerks AG”, czyli w skrócie „Wabag”, to mniejsza firma, której głównym udziałowcem byli Hochbergowie, a właściwie sam książę pszczyński. W 1932 roku „Wabag”, który posiadał kopalnię „Consolidierte Frstensteiner Gruben (Bolesław Chrobry) pracującą na polach eksploatacyjnych „Bahnschacht” i „Hans-Heinrich-Schacht” oraz koksownię i brykietownię, zatrudniał około 5 tysięcy wałbrzyszan, produkując rocznie 1 milion i 170 tysięcy ton węgla, prawie 210 tysięcy ton koksu i 67 tysięcy ton brykietów. Wszystkie tego rodzaju działania oraz związane z przygotowaniami do wojny duże zamówienia wojskowe spowodowały, że rzeczywiście, zgodnie z propagandowymi zapowiedziami, widocznie spadło bezrobocie. Szczególnie dynamicznie rozwijał się przemysł ciężki i maszynowy a także budownictwo. W latach istnienia Trzeciej Rzeszy w Wałbrzychu działało aktywnie sześć banków. Naziści przeprowadzili reformę i reorganizację szkolnictwa. Po tej reformie, pod koniec lat trzydziestych w Wałbrzychu istniało 21 szkół stopnia podstawowego oraz osobne licea dla chłopców i dla dziewcząt. Silnie rozbudowane było szkolnictwo zawodowe.

Po uporaniu się z wewnętrzną konkurencją („Noc długich noży”) i po śmierci prezydenta Hindenburga, w sierpniu 1934 roku Hitler otrzymał tytuł „wodza i kanclerza Rzeszy Niemieckiej”, czyli „Fuhrer und Reichskanzler”. Aby ludzie nie narzekali na zbyt ciężki los i nie szukali winnych w sferach władzy, dano im także wroga, na którego można było zrzucić większość własnych win i pełną odpowiedzialność za wszystkie codzienne trudności gospodarcze i organizacyjne. Już w kwietniu 1933 roku „Nationalsozialistische Schlesische Tageszeitung” (czyli Narodowosocjalistyczna Śląska Gazeta Codzienna) na wezwanie ministra propagandy Josefa Goebbelsa zapowiedziała ogólnoniemiecki bojkot żydowskich sklepów, zakładów usługowych lekarzy, adwokatów i w ogóle wszystkich Żydów. Ta fala nienawiści rosła i rosła, aż doprowadziła do tak zwanej „Kristallsontag”, czyli „nocy kryształowej”, która miała miejsce w nocy z 9 na 10 listopada 1938 roku. Bojówki SA i SS ruszyły do zorganizowanej akcji niszcząc i rabując żydowskie mienie. Policja nie interweniowała i nie przeszkadzała, gdy rozbijano witryny sklepów, wyrzucano z żydowskich mieszkań meble, naczynia i właśnie te „kryształy” kupione przecież za pieniądze zdobyte na krzywdzie Niemców. Płonęły synagogi. Działo się tak w całej Rzeszy, we wszystkich większych miastach. Na Śląsku spłonęło 80 synagog, w tym wszystkie w rejencji opolskiej. Rankiem 10 listopada 1938 roku także Wrocław wyglądał jak po katastrofie. Tam spłonęła największa synagoga w mieście.

Wałbrzych, na początku zdecydowanie mniej nazistowski niż Wrocław, dociągnął później do przeciętnego poziomu, gdy totalna propaganda zrobiła już swoje. W Wałbrzychu także spalono synagogę, stojącą spokojnie od ponad 50 lat, aż do owego czasu, na rogu ulic Świętej Jadwigi i Adama Mickiewicza. Dziś, oczywiście, nie ma już po niej żadnego śladu.  Wałbrzych rozwijał się wciąż na bazie swego największego bogactwa – węgla kamiennego, związanego z nim przemysłu hutniczego a pośrednio też przemysłu ceramicznego i innych, luźniej związanych z węglem gałęzi gospodarki. Miasto pracowało jak dobrze nasmarowana maszyna – regularnie, w stałym rytmie szarych, zadymionych dni roboczych. Rosnąc powoli, ale systematycznie, zmieniało też nieco swoje oblicze. Stopniowo zaczęło wchłaniać przyległe wsie, osiedla a nawet sąsiednie, mniejsze miejscowości.  Najwcześniej, w 1919 roku, o czym już była mowa, przyłączono Stary Zdrój (Altwasser). Podgórze (Dittersbach) włączono do Wałbrzycha później. Podgórze I przyłączono w 1934 roku i nazywano je odtąd Górnym Wałbrzychem (czyli Ober Waldenburg). Podgórze II zostaje włączone do Wałbrzycha dopiero w 1936 roku.  W 1939 roku tak rozbudowane miasto miało 66 tysięcy 372 mieszkańców (stan z 17 maja 1939 roku). Trzeba jednak przy tym pamiętać, że ani Biały Kamień (Weisstein), ani Sobięcin (Hermsdorf) nie były tu liczone – zostały dzielnicami Wałbrzycha dopiero po wojnie, w 1951 roku. Także Szczawienko było wówczas sąsiednią miejscowością.

Wprowadzanie „nowego ładu” pociągnęło za sobą także zmianę nazw wielu miejscowości i różnych obiektów geograficznych. W miastach zmieniano nazwy ulic. Odbywało się to w całej III Rzeszy; podobnie działo się i w Wałbrzychu. Adolf Hitler, jako wódz Rzeszy, „obowiązkowo” musiał mieć wszędzie swoją ulicę – i zawsze była to główna ulica każdej miejscowości. W Wałbrzychu była to, więc, dzisiejsza Aleja Wyzwolenia, w sąsiednim Białym Kamieniu jego imieniem nazwano ulicę Główną (Hauptstrasse), tę samą, która po II wojnie światowej nazwana została ulicą Lenina, a ostatnio otrzymała imię gen. Władysława Andersa. Główna ulica Podgórza (Dittersbach), dzisiejsza ulica Niepodległości, nazywana była wówczas ulicą Hindenburga, a dzisiejsza ulica Lotników nosiła dumnie nazwę Hermann Goring Strasse. Bez zmian pozostawiono nazwy ulic sławiące wielkich pruskich wodzów, jak na przykład: Blucher-Str. (dzisiaj ul. Paderewskiego), Lutzow-Str. (dziś ul. Szopena), czy Moltke-Str. (Psie Pole). Ale nie mogła już, na przykład, dłużej istnieć ulica Heinricha Heinego, którego twórczość zaliczono do dzieł „szkodliwych, dekadenckich i niezgodnych z duchem niemieckim”, wobec czego przemianowano ją na Dietrich Eckart-Str.- dzisiaj jest to ulica Rymanowska na Nowym Mieście. Często zmieniane są także nazwy całych miejscowości, szczególnie takich, które miały wyraźnie słowiański rodowód. Dla przykładu stara wieś Błażejów wtedy właśnie zmienia nazwę z Blasdorf na Tannengrund a Lewin staje się Hummelstadt.

Na całym świecie, a szczególnie w Europie, znów następowała polaryzacja poglądów politycznych. Z jednej strony rozszerzał się ruch faszystowski (we wrześniu 1935 roku Reichstag, działając pod dyktando NSDAP uchwalił rasistowskie „ustawy norymberskie”), z drugiej strony tworzyła się szeroka koalicja antyfaszystowska (w krajach zagrożonych przez faszyzm, zgodnie z apelem Trzeciej Międzynarodówki, powstawały tak zwane Fronty Ludowe). W 1936 roku Fronty Ludowe odniosły zwycięstwa w wyborach do parlamentów we Francji i w Hiszpanii. W Hiszpanii rozpoczęła się krwawa wojna domowa, w ZSRR nastał czas „wielkich czystek” i utrwalania dyktatury Stalina. W Rzeszy przygotowania do wojny szły pełną parą. 16 marca 1935 roku, wbrew postanowieniom Traktatu Wersalskiego, wprowadzono powszechny obowiązek służby wojskowej. W marcu 1936 roku oddziały Wehrmachtu wkroczyły do zdemilitaryzowanej strefy Nadrenii, przyłączając ją do Rzeszy podobnie jak rok wcześniej Zagłębie Saary. W październiku podpisano układ z Włochami tworząc „Oś Berlin-Rzym”, a w listopadzie Antykominternowski Pakt z Japonią. Dwa lata później, w marcu 1938 roku następuje wcielenie Austrii do Rzeszy Niemieckiej, znane w historii jako „Anschluss”. III Rzesza przyjęła do siebie braci – rodaków swego Führera. Wreszcie, we wrześniu 1938 roku, za cenę „ratowania pokoju w Europie”, a właściwie tylko we własnych krajach, na konferencji szefów rządów w Monachium przedstawiciele Francji i Wielkiej Brytanii, w obecności świadka – przedstawiciela Włoch, sprzedali Rzeszy Czechosłowację. W ten sposób w marcu 1939 roku Niemcy bez użycia siły objęły tam pełnię władzy, a po wejściu wojsk niemieckich do Słowacji (gdzie wcześniej utworzono marionetkowy, proniemiecki rząd księdza Tiso), kanclerz Adolf Hitler oficjalnie ogłosił utworzenie Protektoratu Czech i Moraw. Wtedy rozpoczęto ostatnie przygotowania do agresji skierowanej przeciw otoczonej już z trzech stron Polsce – Polsce, która nie zgadzała się na żadne ustępstwa terytorialne stawiane jej w formie ultimatum. Przygotowania do wojny z Polską zakończono już w połowie czerwca 1939 roku. Tworzenie zapasów dla wojska spowodowało wtedy pewne trudności w zakupie mięsa, masła, smalcu a nawet mleka. Ale propaganda robiła swoje podgrzewając nastroje społeczne.

Gdy 1 września 1939 roku oficjalnie podano do publicznej wiadomości informację o wybuchu wojny, na ulice Wrocławia wyległy tłumy wiwatujące na cześć „niezwyciężonej armii i jej wielkiego wodza”. Wodza, który w sierpniu 1939 roku na spotkaniu z naczelnym dowództwem Wehrmachtu bezbłędnie przewidział, że: „ani Francja, ani Wielka Brytania nie przyjdą z czynną pomocą militarną Polsce”. 17 września 1939 roku, gdy od wschodu wkroczyły do Polski wojska radzieckie, niwecząc wszelkie plany obrony przed Niemcami tworzone przez polskich dowódców, we Wrocławiu odbyło się ostatnie polskie nabożeństwo w kościele pod wezwaniem św. Marcina. Po kapitulacji Warszawy (28 września) we Wrocławiu świętowano przez trzy dni. W niedługim czasie potem zaczęły do Wrocławia napływać towary zdobyte w Polsce, w tym przede wszystkim bardzo potrzebna żywność. W Rzeszy wprowadzono już, bowiem, kartki na artykuły spożywcze; najpierw tylko na chleb, potem także na ziemniaki i sól, a w końcu reglamentacji poddano również cały szereg innych artykułów, nawet odzież. W październiku ukazały się dekrety o aneksji znacznej części ziem polskich i o utworzeniu z reszty Generalnego Gubernatorstwa.

W Łambinowicach, na Śląsku Opolskim, w październiku 1939 roku utworzono największy na Śląsku obóz jeniecki. Najpierw przebywali tam jeńcy polscy, później także z innych krajów. W 1940 roku trwa, bowiem, pasmo sukcesów militarnych Niemiec. Zwycięstwa w Danii, Norwegii i Francji, Wrocław uczcił poprzez wywieszenie flag na czas 7 dni. 22 czerwca 1940 roku Francuzi zmuszeni zostali do podpisania zawieszenia broni w tym samym miejscu, w którym Niemcy kapitulowali w 1918 roku – czyli w lasku Compiegne pod Paryżem. W 1940 roku powstaje obóz koncentracyjny Gross-Rosen (w Rogoźnicy, koło Strzegomia), który zasłynął z najstraszliwszych warunków spośród wszystkich hitlerowskich obozów. Obóz ten umożliwiał nieograniczoną eksploatację taniej siły roboczej. Od 1942 roku w całej okolicy zaczynają powstawać obozy filialne KL Gross-Rosen (między innymi w Walimiu, Głuszycy, Jugowicach, Kolcach, Olszyńcu, Zimnej, a także w samym Wałbrzychu). Siła robocza była niezbędna dla zapewnienia ciągłej pracy machiny przemysłu wojennego. Kiedy tylko granice Rzeszy przesunęły się na linię Bugu, natychmiast przystąpiono do budowy nowoczesnego przemysłu zbrojeniowego na Śląsku, niezbędnego dla skutecznego prowadzenia dalszych działań wojennych. 22 czerwca 1941 roku Niemcy rozpoczęli przecież, mimo ustaleń paktu Ribbentrop-Mołotow, wielką operację „Barbarossa”, czyli wojnę przeciwko Związkowi Radzieckiemu. W latach 1940-41 w Brzegu Dolnym zbudowano duże zakłady chemiczne, będące właściwie fabryką gazów bojowych. W styczniu 1943 roku, w Jelczu rozpoczęto budowę zakładów zbrojeniowych, gdzie powstawały nowoczesne haubice, lufy do dział okrętowych, silniki czołgowe. Nowa fabryka broni powstała także na Psim Polu we Wrocławiu.  Latem i jesienią 1941 roku nadal trwają sukcesy militarne Rzeszy. Wojska niemieckie błyskawicznie zajęły miasta: Wilno, Kowno, Rygę, a już w lipcu rozpoczęła się bitwa o Leningrad i Smoleńsk oraz pierwsze naloty Luftwaffe na Moskwę. We wrześniu zajęto Kijów i Połtawę, w październiku Charków i Odessę, a po ciężkich walkach również Sewastopol. W drugiej połowie listopada nastąpiło załamanie niemieckiego uderzenia. Bohaterska, wręcz fanatyczna obrona Leningradu, Moskwy i Stalingradu doprowadziła do zatrzymania wojsk niemieckich a następnie pozwoliła na kontratak Armii Czerwonej. Podobnie jak w 1812 roku sprzymierzeńcem Rosjan była też zima. Kłopoty zaczęły się również na innych frontach. Hitler żądał zwycięstw, wojny totalnej, ale armie były zmęczone, zaczęły się kłopoty z zaopatrzeniem, z transportem, we wszystkich podbitych krajach aktywnie działał ruch oporu.

W 1942 roku, jeszcze we względnym spokoju na całym Dolnym Śląsku uroczyście obchodzono 80 rocznicę urodzin laureata nagrody Nobla, „starego” dolnoślązaka, Gerharda Hauptmanna. Śląsk, bowiem, nie odczuwał jeszcze niedogodności związanych z wojną. Propaganda mówiła tylko o sukcesach, wciąż napływali jeńcy i robotnicy przymusowi. Gdy zaczęły się pierwsze niepowodzenia wojenne, gdy również cywilna ludność zachodnich Niemiec na swej własnej skórze odczuła skutki nalotów i bombardowań, zaczęła się ewakuacja części zakładów z terenu bombardowanych, zachodnich okręgów przemysłowych (tych pracujących na potrzeby wojska). Wtedy to w wielu miejscach na Dolnym Śląsku rozpoczęto budowę tajemniczych fabryk zbrojeniowych starannie maskowanych lub wręcz ukrywanych pod powierzchnią ziemi.  Kompleks tych ukrytych fabryk, o kryptonimie „Olbrzym” („Riese”) usytuowano w sąsiedztwie Wałbrzycha, w starych, słabo zaludnionych Górach Sowich, w rejonie Walimia i Głuszycy. Przy budowie tych fabryk, rozpoczętej zimą 1943 roku, wykorzystywano jeńców wojennych i robotników przymusowych z całej Europy, zgromadzonych w licznych filiach obozu Gross-Rosen. Byli tu nawet Włosi z armii marszałka Badoglio. Najgorzej traktowano Żydów, Polaków i Rosjan, bo hitleryzm uważał ich za „podludzi” a humanitarna postawa wobec nich uznawana była za słabość charakteru, niegodną Niemca. Wykorzystywano, więc, ich bezlitośnie, zmuszając do nieludzkiej pracy. Pierwotnie budowę tajemniczych podziemnych fabryk prowadziła spółka akcyjna o nazwie Śląska Wspólnota Przemysłowa, która w kwietniu 1944 roku zatrudniała około 3,5 tysiąca więźniów. W maju, w sześciu utworzonych podobozach przebywało już 4232 ludzi. Plotki mówiły o tym, że podobno miała być tam także przygotowywana podziemna kwatera dla Adolfa Hitlera, lecz to raczej niemożliwe. Kwaterę dla wodza przygotowywano natomiast w pobliskim zamku Książ. Już w pierwszych miesiącach po wybuchu wojny główny konserwator zabytków prowincji Dolny Śląsk – G. Grundmann wraz z gauleiterem Hanke wizytował zamek, ponieważ fuhrer postanowił przebudować Książ w stylu obowiązującym w „Tysiącletniej Rzeszy”. Opracowaniem dokumentacji technicznej zajął się mało znany architekt Giessler, który miał jednak inny atut – był bratem gauleitera Monachium. Alfons Szyperski, w swym opracowaniu z 1983 roku pt. „Zamek Książ” podaje, że w biurze przebudowy zamku, do pomocy Giesslerowi, zatrudniono aż 35 młodych architektów, rekomendowanych przez partię hitlerowską. Sekretarz stanu, niejaki Meissner zmienił nawet nazwę kompleksu – teraz Książ miał nazywać się „Leśną Łąką”. U podnóża zamku, od strony Pełcznicy, drążono głębokie podziemne tunele; przed portalem, na zamkowym dziedzińcu wydrążono prowadzący do nich szyb windowy (na wzór Obersalzbergu). Od Strony Szczawienka doprowadzono tory umożliwiające dojazd pociągów. Ponoć istniało nawet podziemne połączenie prowadzące z zamku Książ aż do kompleksu Riese.  Wyłączne kierowanie całością prac prowadzonych w Książu oraz w Górach Sowich, od maja 1944 roku, przejęła Organizacja Todta. Od tej chwili wszystkie prowadzone tam prace objęte zostały całkowitą tajemnicą. Dokładna liczba więźniów obozu Gross-Rosen i jego licznych filii, oraz robotników przymusowych, którzy zginęli tam w wyniku morderczej pracy nie jest znana; prawdopodobną i chyba nie zawyżoną liczbę ofiar, w samej tylko Rogoźnicy szacuje się na 40 tysięcy!

A co stało się z właścicielami potężnego zamku Książ – Hochbergami ? Niedoszły król Polski, Jan Henryk XV, tuż po I wojnie światowej rozwiódł się z księżną Daisy i poślubił młodą i piękną Hiszpankę Klotyldę Silva y Candamo. Potem, jak w kiepskim serialu, jeden z trzech synów księcia – najmłodszy Bolko, zauroczony macochą odbił Hiszpankę ojcu. Doszło do kolejnego rozwodu, po którym Bolko poślubił niedawną macochę. Stary książę zmarł w 1938 roku w Paryżu; pochowany został w Pszczynie, a Bolko zginął otruty w tajemniczych okolicznościach. Majątkiem w Pszczynie (znajdującym się po I wojnie światowej na terytorium niepodległej Polski) od lat zarządzał najstarszy syn starego księcia – Jan Henryk XVII. Ten chrześniak cesarza Wilhelma II i brytyjskiego króla Edwarda VII, nie cierpiał Polaków, bojkotował zarządzenia władz polskich, nie płacił należnych podatków i w końcu musiał uciekać z Polski. Zamieszkał w Książu. Ale w 1938 roku niespodziewanie wyjechał do Anglii, gdzie, z uwagi na pochodzenie matki, szybko otrzymał obywatelstwo angielskie. Kiedy w prasie pojawiło się jego zdjęcie w angielskim mundurze, władze hitlerowskie uznały to za jawną zdradę. Ta zdrada posłużyła nazistom jako pretekst i podstawa prawna do zajęcia książańskiego zamku, oraz wszystkich należących do niego dóbr.  Matka Jana Henryka XVII – księżna Maria Teresa von Pless (czyli księżna Daisy) musiała opuścić zamek. Zamieszkała w willi położonej w wałbrzyskim parku rozciągającym się wokół dawnego zamku Czettryców (przy ulicy Zamkowej i Moniuszki). Tu zmarła w zupełnym osamotnieniu; pochowana została w rodzinnym mauzoleum, stojącym w bukowym parku, w bliskim sąsiedztwie zamku Książ. Był jeszcze jeden syn księżnej Daisy i starego księcia Jana Henryka XV (drugi, jeśli chodzi o wiek) – o imieniu Aleksander. Jego chrzestnymi rodzicami byli: król Wielkiej Brytanii Jerzy V i królowa Aleksandra. On również tuż przed wojną trafił do Anglii, gdzie, co ciekawe, w czasie wojny wstąpił do Polskich Sił Zbrojnych. Służył jako polski oficer łącznikowy w brytyjskim lotnictwie (RAF). Księżna Daisy miała ponoć wyrazić się: „Moi rodacy mojego domu nie naruszą. Mój syn służy w RAF”.

Dopiero w zimie 1941 roku pojawili się na Dolnym Śląsku w większej liczbie ranni żołnierze niemieccy powracający z frontu rosyjskiego. Ich widok był szokiem dla dolnoślązaków; alianckie naloty dotąd tu nie docierały, propaganda wciąż trąbiła o sukcesach na wszystkich frontach. W gazetach znajdowano jednak coraz więcej nekrologów – zawiadomień o śmierci żołnierzy poległych na różnych europejskich frontach za Ojczyznę i führera. Prawdziwe, bezpośrednie zagrożenie wojenne pojawiło się tu późno, dopiero w październiku 1944 roku, kiedy pierwsze rosyjskie samoloty ukazały się nad Wrocławiem.  Kiedy lotnictwo alianckie zaczęło niszczyć przemysł wydobywczy i przemysł ciężki w zachodnich Niemczech, nastąpił wyraźny wzrost wydobycia węgla i wzrost produkcji koksu w zagłębiu wałbrzyskim. To wtedy ponownie uruchomiono zamkniętą kopalnię Carl-Georg-Victor w Kuźnicach Świdnickich, włączając ją w skład kopalni Gluckhilf-Friedenshoffnung, a nawet zatopioną wcześniej kopalnię Gustav w Gorcach. Wałbrzyskie koksownie pracowały pełną parą – w 1944 roku wyprodukowały aż 1479 tysięcy ton koksu.

20 lipca 1944 roku miał miejsce nieudany zamach na Hitlera w Kwaterze Głównej Wehrmachtu pod Kętrzynem, nazywanej Wilczym Szańcem. W trakcie śledztwa ujawniono powiązania spiskowców z tak zwanym Kręgiem z Krzyżowej (Kreisauer Kreis). Członkowie tej tajnej organizacji, skupiającej niewielką grupę antyfaszystów ze sfer arystokratycznych i liberalnych, pracujących nad stworzeniem nowych, demokratycznych i praworządnych Niemiec, spotykali się potajemnie w majątku hrabiego Helmutha Jamesa von Moltke, w Krzyżowej (Kreisau), koło Grodziszcza, leżącej między Dzierżoniowem a Świdnicą. Hrabia był wnukiem zasłużonego pruskiego feldmarszałka, Helmutha von Moltke, jednego z twórców Cesarstwa Niemieckiego i bohatera wojny z Francją w 1871 roku. Po zamachu na Hitlera hrabia Helmuth James von Moltke, podobnie jak i inni członkowie Kręgu, został aresztowany i uwięziony. 12 stycznia 1945 roku, von Moltke jako zdrajca ojczyzny na mocy orzeczenia Trybunału Ludowego został skazany na śmierć przez powieszenie. Po dziesięciu dniach wyrok wykonano. Inni członkowie Kręgu z Krzyżowej również zostali straceni.

2 października 1944 roku, po heroicznej, ale beznadziejnej walce, kapitulują powstańcy warszawscy. Wojska radzieckie zajmują w tym czasie pozycje na prawym brzegu Wisły, ich impet słabnie, zbierają siły do dalszych operacji. Na przełomie grudnia 1944 i stycznia 1945 roku miał jeszcze miejsce ostatni, znaczący, militarny zryw wojsk niemieckich i próba zdecydowanego kontrataku na froncie zachodnim, w Ardenach i Wogezach. Jednak już po kilku tygodniach wojska niemieckie zostały zmuszone do wycofania się. Od tej pory już tylko się cofały. Ich sytuacja była bardzo trudna. Tym bardziej, że na froncie wschodnim, po zakończeniu przygotowań, 12 stycznia 1945 roku rozpoczęła się zimowa ofensywa Armii Czerwonej. 17 stycznia wojska radzieckie wkraczają do Warszawy, 19 stycznia do Krakowa i Łodzi, w lutym pada Bydgoszcz, po ciężkich walkach przełamany zostaje silnie ufortyfikowany Wał Pomorski, wkrótce zdobyty zostaje Kołobrzeg. Już 25 sierpnia 1944 roku Wrocław został ogłoszony twierdzą – Festung Breslau. Idea tworzenia miast-twierdz powstała w kierownictwie NSDAP w połowie 1944 roku wobec szybkiego zbliżania się frontu do granic Niemiec. 7 października 1944 miał miejsce pierwszy nalot radzieckiego lotnictwa na Wrocław. Prócz Wrocławia twierdzami ogłoszono także inne śląskie miasta: Głogów (Glogau), Ścinawę, Racibórz (Ratibor), Koźle (Cosel), Nysę (Neisse), Opole (Opeln), Brzeg (Brieg), Oławę (Ohlau), Bolesławiec (Bunzlau) i Legnicę (Liegnitz). Odpowiednio rozmieszczone i ufortyfikowane miasta-twierdze miały strzec dostępu do wnętrza kraju. Dlatego we wszystkich wymienionych miastach natychmiast rozpoczęła się intensywna budowa umocnień. We Wrocławiu, największym z miast-twierdz, budowę umocnień zakończono w grudniu 1944 roku. Komendantem „Festung Breslau” został generał major Johannes Krause, urodzony w Strudze (Adelsbach) pod Wałbrzychem. Był artylerzystą, wcześniej uczestniczył w walkach na froncie greckim. Od października 1944 roku zaczęły się alianckie naloty na Wrocław. W styczniu 1945 roku zaczęto wśród ludności Wrocławia zbierać odzież zimową dla wojska.  22 stycznia generał Karol Hanke zdecydował o przeniesieniu Uniwersytetu do Drezna. Szpital świętego Jerzego ewakuowano do Norymbergii. 28 stycznia 1945 roku rozstrzelano burmistrza Speilhagena, który chciał ratować Wrocław poprzez ogłoszenie go „miastem otwartym”.

Śląsk został zajęty przez Armię Czerwoną w końcowej fazie wojny. Jak już powiedziano, 12 stycznia 1945 roku rozpoczęła się wielka ofensywa styczniowa (nazywana też ofensywą zimową lub operacją wiślańsko-odrzańską). Na odcinku śląskim oddziały radzieckie I Frontu Ukraińskiego, którego dowódcą był marszałek Iwan Koniew, 19 stycznia 1945 roku przekroczyły dawną granicę polsko-niemiecką w rejonie Namysłowa. Do końca stycznia zdobyto: Kluczbork, Gliwice, Opole, Oleśnicę, Katowice i Bytom, wypierając Niemców z terenów położonych na prawym brzegu Odry. Na początku lutego wojska radzieckie wyszły już na przedpola Wrocławia i Głogowa. Do szczególnie zaciętych walk doszło o Ścinawę i Oławę. Tam oddziały radzieckie uchwyciły przyczółki na lewym brzegu Odry, co uniemożliwiło Niemcom utworzenie nowej linii obrony wzdłuż tej rzeki. 27 stycznia 1945 roku doszło do wyzwolenia Katowic. Manewr marszałka Koniewa spowodował wyjście radzieckich dywizji pancernych, nacierających na południe wzdłuż Odry, na tyły zgrupowania niemieckiego broniącego Górnego Śląska. Po zdobyciu przez te oddziały wschodniej części Opola i po przełamaniu frontu także pod Tarnowskimi Górami, Niemcom groziło zamknięcie w „kotle”. Tylko dzięki uporczywej obronie Gliwic zdołali wycofać się na południowy zachód przez Mikołów i Żory. Rosjanie celowo pozostawili Niemcom wąski korytarz nie chcąc prowadzić zaciętych walk w tak ważnym okręgu przemysłowym. Niezniszczony potencjał przemysłowy Górnego Śląska wykorzystany został przez Armię Czerwoną do przygotowywania kolejnych operacji wojennych, a z drugiej strony strata tego okręgu przyspieszyła załamanie ekonomiczne III Rzeszy. W obliczu radzieckiej ofensywy rozpoczęła się ewakuacja ludności ze Śląska. Szacuje się, że w obawie przed nadchodzącym frontem, Śląsk opuściło około 3,2 miliona ludzi. Z samego Wrocławia ewakuowano około 700 tysięcy osób. Ewakuację przeprowadzano w pośpiechu, przy silnym mrozie i pod bombami radzieckiego lotnictwa atakującego węzły kolejowe, co spowodowało wiele ofiar wśród ludności cywilnej. Podczas ewakuacji Wrocławia zginęło około 90 tysięcy ludzi.

W lutym zarządzono również pospieszną ewakuację obozów w Gross-Rosen i w Łambinowicach, w czasie której także zginęły tysiące ludzi, bądź z wyczerpania, bądź rozstrzelanych przez esesmanów eskortujących więźniów. 8 lutego Armia Radziecka sforsowała Odrę atakując z przyczółków pod Ścinawą i Oławą, a następnie przełamała pozycje niemieckie wzdłuż górnej Odry i w ciągu 17 dniowej ofensywy opanowała centralną część Dolnego Śląska, docierając nawet do Nysy Łużyckiej na odcinku od Pieńska do ujścia tej rzeki do Odry. Rosjanie zdobyli wtedy szereg miast: Legnicę (9 lutego), Bolesławiec (12 lutego), Zieloną Górę (14 lutego) a także Chojnów, Bielsko i Złotoryję. Najbardziej zacięte walki stoczono o zdobycie Szprotawy od 10 do 13 lutego, podczas przeprawy przez Bóbr pod Żaganiem oraz o Strzegom 13 lutego. Otoczono Głogów, który jednak bronił się zawzięcie oraz twierdzę Wrocław – po raz pierwszy 13/14 lutego i ostatecznie 16 lutego. 24 lutego 1945 roku Rosjanie doszli do Nysy Łużyckiej i musieli się zatrzymać, aby uporządkować swe pozycje. Wówczas oddziały niemieckie na Śląsku spróbowały kontrataku.  Przeciwnatarcie niemieckie przeprowadzone 24 lutego 1945 roku, mimo dużego szumu propagandowego nie przyniosło spodziewanych rezultatów. Po kilku dniach zaciętej bitwy pancernej oddziały niemieckie zostały zepchnięte z powrotem na pozycje wyjściowe. Lokalnym sukcesem było odbicie utraconego wcześniej Strzegomia i zatrzymanie radzieckiej ofensywy na północ od Strzegomia i Świdnicy.

Na dwa miesiące front utknął około 20 kilometrów na północny wschód od Wałbrzycha. W tym czasie głównym kierunkiem natarcia Armii Radzieckiej był Berlin i tam szło główne uderzenie. Opanowanie sudeckiego pogórza, gdzie stacjonowały jeszcze silne jednostki niemieckiej grupy Armii „Środek”, zostawiono na później. Natarcie wznowiono tu dopiero 7 maja. Tymczasem w marcu Rosjanie zdobyli kolejne miasta-twierdze: Koźle, Nysę i Racibórz. Dwa ostatnie miasta zostały bardzo poważnie zniszczone. Strzelin padł dopiero 27 marca, po ciężkich walkach toczonych tu od lutego, często nawet wręcz, podczas których miasto kilkakrotnie przechodziło z rąk do rąk, i kiedy zniszczono prawie 80% zabudowy. Oblężony Głogów bronił się aż do 1 kwietnia. Garnizon „Festung Glogau”, liczący od 10 do 18 tysięcy żołnierzy, walczył w okrążeniu, mimo bombardowań, od 12 lutego. W nocy z 31 marca na 1 kwietnia dowódca twierdzy pułkownik Ehlenburg wraz z częścią garnizonu zdołał przebić się przez pierścień okrążenia i skierować na zachód. Zgrupowanie to zostało jednak rozbite po kilku dniach, zanim zdołało dotrzeć do Nysy Łużyckiej. Historyczne miasto uległo prawie całkowitemu zniszczeniu – przestało istnieć 95 % zabudowy.

Już 22 lutego 1945 roku zaczęły się bezpośrednie walki o Wrocław. Miasta zamienionego w twierdzę broniło 65 tysięcy żołnierzy. Oblężenie przedmieść miasta rozpoczęli już wcześniej żołnierze 6 Armii dowodzonej przez generała Włodzimierza Głuzdowskiego, liczącej około 50 tysięcy. Pierwsze jednostki radzieckie weszły do miasta w okolicach Zakrzowa i Psiego Pola. 3 lutego dowództwo twierdzy objął pułkownik Hans von Ahlfen. Wydane przez niego surowe zarządzenia miały ukrócić dezercję, opanować panikę i zapobiec grabieżom. Do 12 lutego, kiedy zamykało się pierwsze okrążenie Wrocławia, miasto zdążyło opuścić około 700 tysięcy ludności cywilnej. 13 lutego niemieckie dywizje pancerne zdołały jeszcze na krótko przerwać pierścień wojsk rosyjskich od strony Sobótki, ale okrążenie zamknęło się ponownie już w nocy z 15 na 16 lutego. Po odrzuceniu przez niemieckie dowództwo propozycji kapitulacji, pierwszy szturm na miasto miał miejsce 20 lutego. Szczególnie ciężkie walki toczono w dzielnicach południowych i zachodnich. Walczono dosłownie o każdą ulicę i każdy dom. W połowie marca, wobec dużych strat, natarcie rosyjskie musiało zostać wstrzymane.  Z rozkazu gauleitera Śląska Karla Hankego, kierującego obroną miasta z ramienia NSDAP, 23 lutego zaczęto burzyć domy w okolicy dzisiejszego placu Grunwaldzkiego, aby przygotować teren pod lotnisko. 22 lutego, jak już wspomniano, rozpoczęły się bezpośrednie walki o miasto. Zmienił się komendant twierdzy – von Ahlfena zastąpił generał Hermann Niehoff. W marcu stanowisko dowodzenia obrony przeniesiono ze schronów pod Wzgórzem Sakwowym do podziemi Biblioteki Uniwersyteckiej na Piasku. Sytuacja nieco się ustabilizowała. Władze hitlerowskie wprowadziły drakońskie zarządzenia. Ludność cywilna, wraz z chłopcami od 10 i dziewczętami od 12 roku życia, miała obowiązek pracy przy umocnieniach. Doraźne sądy karały śmiercią nie tylko za dezercję, lecz także za uchylanie się od pracy i sianie defetyzmu. Od końca marca zacięte walki rozgorzały na nowo z całą mocą. Radziecka artyleria niszczyła sukcesywnie kolejne gniazda oporu Niemców. W walkach o „Festung Breslau” brała także udział nieliczna, 75 osobowa, grupa bojowa niemieckich antyfaszystów. Oddział ten został sformowany jesienią 1944 roku przez Komitet Narodowy „Wolne Niemcy” z żołnierzy Wehrmachtu, którzy przeszli na stronę Armii Czerwonej. W czasie nocnych walk toczonych z 5 na 6 maja 1945 roku poległ dowódca tej grupy – porucznik Horst Viedt. 1 kwietnia wojska radzieckie zdobyły lotnisko na Gądowie odcinając tym samym jedyną drogę zaopatrzenia niemieckiego garnizonu. Zapasowe lotnisko budowane w centrum miasta, gdzie dla tego celu wyburzono część zabudowy śródmieścia, nie zdążyło spełnić swej funkcji. Wystartował z niego tylko jeden samolot – 6 maja 1945 roku zbiegł nim z miasta gauleiter Hanke. Wrocław zamieniał się powoli w morze ruin. 2 maja spłonęły cenne zbiory Biblioteki Uniwersyteckiej.  Tego samego dnia, 2 maja, zdobyty został Berlin, a jeszcze wcześniej, 30 kwietnia Adolf Hitler – zbrodniarz odpowiedzialny za śmierć dziesiątek milionów ludzi, popełnił samobójstwo w berlińskim bunkrze. 4 maja dowódcy radzieccy przekazali obrońcom Wrocławia warunki natychmiastowej i bezwarunkowej kapitulacji. Wreszcie, po 80 dniowym oblężeniu „Festung Breslau” skapitulował. Wieczorem 6 maja 1945 roku, czyli 4 dni po upadku Berlina, w willi „Colonia” położonej przy obecnej ulicy Adama Rapackiego, komendant twierdzy, generał Niehoff podpisał akt kapitulacji.

W walkach o Wrocław zginęło 9 do 10 tysięcy żołnierzy radzieckich z 6 Armii Frontu Ukraińskiego, dowodzonej przez Włodzimierza Głuzdowskiego. Rannych było około 17 tysięcy. Straty niemieckie sięgnęły 8 tysięcy żołnierzy zabitych i 23 tysiące rannych. Miasto, prawie pozbawione ludności, zostało zburzone w 70%, zniszczone lub poważnie uszkodzone zostały wszystkie zakłady przemysłowe oraz szereg bezcennych zabytków. W tym historycznym momencie skończyło się ponad dwustuletnie niemieckie panowanie na Śląsku. Wielcy tego świata na konferencjach w Teheranie i Jałcie wykreślili już bowiem nowe, powojenne granice państw okupowanych przez III Rzeszę. Dzięki uporowi Józefa Stalina cały Śląsk (również Dolny) znalazł się na obszarze Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, jako swego rodzaju rekompensata za utracone na rzecz Związku Radzieckiego ziemie wschodnie. Propaganda komunistyczna nazwała to „powrotem do macierzy” prastarych ziem piastowskich.

Jeszcze pod koniec marca 1945 roku na Dolny Śląsk przybyły jednostki II Armii Wojska Polskiego, dowodzonej przez generała Karola Świerczewskiego, i zostały skoncentrowane w rejonie Wzgórz Trzebnickich. Pierwotnie dowództwo radzieckie zamierzało wykorzystać oddziały polskie do walk o Wrocław, jednak ostatecznie przegrupowano je nad Nysę Łużycką. Tam, 16 kwietnia 1945 roku, II Armia WP działając w ramach operacji berlińskiej, wzięła udział w forsowaniu Nysy Łużyckiej na północ od Pieńska.

Do Wałbrzycha żołnierze Armii Radzieckiej wkroczyli późno, dopiero 8 maja 1945 roku, czyli w tym samym czasie, kiedy najpierw w Reims, a następnie w kilka godzin później w Karlshorst, na przedmieściu Berlina, podpisana została kapitulacja Niemiec. Paradoksem, graniczącym z cudem jest, że kiedy Wrocław zamieniono w morze ruin, na Wałbrzych nie spadła ani jedna bomba, ani jeden pocisk artyleryjski. Choć miasto nie było bombardowane w mieście wybudowano liczne schrony. Także zwykłe piwnice zaadaptowane były na ukrycia, obłożone workami z piaskiem, stropy wzmacniane były stemplowaniem. Baterie obrony przeciwlotniczej ustawione na wzgórzach nie miały wiele pracy – samoloty bombardowały inne cele, takie jak węzeł kolejowy w Jaworzynie Śląskiej czy też Świdnicę. Wałbrzych, mimo że nie był miastem garnizonowym, to jednak pod koniec wojny zapełnił się licznymi oddziałami Wehrmachtu i SS, które wycofywały się ze wschodu. Przez jakiś czas w Szczawnie Zdroju stacjonował nawet sztab armii feldmarszałka Ferdinanda Schörnera. Na cele wojskowe (koszary, lazarety) zamienione zostały budynki szkół przy alei Wyzwolenia, na Nowym Mieście i na Starym Zdroju. Na Psim Polu zaadaptowano budynek dawnej Landwehry, na Gaju stacjonowało wojsko i SS będące zapleczem tamtejszej filii KL Gross-Rosen. Wałbrzych był też w tym czasie schronieniem dla rzeszy uciekinierów z całego Dolnego Śląska, a zwłaszcza z Wrocławia, którzy liczyli na to, że Rosjanie tu nie dotrą. 7 maja, dzień przed wkroczeniem do Wałbrzycha Armii Czerwonej przeciągają przez miasto od strony Świebodzic i Świdnicy całe kolumny żołnierzy kierujących się do Czech. Z wojskiem uciekają działacze NSDAP, opuszczony zostaje gmach partii – obecna Szkoła Podstawowa nr 28. Z rozkazu feldmarszałka Schörnera, w parku powyżej II Liceum wykonano wyroki śmierci na żołnierzach, którzy nie chcieli walczyć. Wzdłuż ważniejszych dróg w mieście przygotowano stanowiska polowe. Stanowiska karabinów przygotowane były na strychach wysokich budynków użyteczności publicznej (m.in. w budynku przy ulicy Słowackiego 20). Nad Świebodzicami w Pełcznicy jeszcze do 5 maja młodzież z Hitlerjugend budowała okopy. Podobne stanowiska przygotowano w okolicach Zamku Książ, w Lubiechowie, Szczawienku, na Wzgórzu Giedymina, w Parku Sobieskiego oraz przy ul. Świdnickiej. Jeszcze do południa we wtorek 8 maja niemieckie oddziały przetaczały się przez miasto. Około godziny 14 zapanowała kompletna cisza. Rosjanie nadjechali od strony Piaskowej Góry – samochody i czołgi a za nimi piesze oddziały. Oporu praktycznie nie było; do drobnych potyczek doszło tylko na Sobięcinie. Do planowanego zniszczenia części zakładów nie doszło. Wałbrzych został opanowany bez walki.

Wyparcia z Sudetów oddziałów niemieckiej Grupy Armii „Środek” dokonały wojska I Frontu Ukraińskiego, biorące udział w operacji praskiej. Szybkie tempo działań i brak ciężkich walk spowodował, że miejscowości na Pogórzu Sudeckim uniknęły większych zniszczeń. Stoczono tylko szereg niewielkich potyczek z oddziałami osłonowymi wycofujących się dywizji niemieckich. Strzegom zdobyli Rosjanie 7 maja, dzień później (8 maja) zajęli Ziębice, Otmuchów i Wałbrzych. Następnego dnia weszli do Jeleniej Góry, Lubania, Kamiennej Góry, Nowej Rudy, Dzierżoniowa i Kłodzka. Do Międzylesia wojska radzieckie dotarły 10 maja 1945 roku. Dopiero 10 maja skapitulowało też w Bielawie niemieckie zgrupowanie, które miało za zadanie obronę rejonu dzierżoniowskiego i Gór Sowich. 5 czerwca 1945 roku podzielono Niemcy na strefy okupacyjne i powołano Aliancką Radę Kontroli. Zanim zorganizowano polską administrację, Wałbrzych, podobnie jak i cały Śląsk, znalazł się w ręku zwycięskich wojsk radzieckich.