Filatelistyka, malarstwo, turystyka

Rozdział 6 (1871-1918)

VI. Wałbrzych w czasach cesarskiej Drugiej Rzeszy, czyli w cesarstwie zjednoczonych Niemiec (1871-1918)

Począwszy od 1871 roku, Wałbrzych znalazł się w Cesarstwie Niemieckim, którego władcą – już nie królem, tylko cesarzem, został dotychczasowy władca Prus – Wilhelm I Hohenzollern, a kanclerzem, sterującym teraz rządami zjednoczonego cesarstwa – Otto von Bismarck. 16 kwietnia 1871 roku przyjęto konstytucję Rzeszy Niemieckiej. Do II Rzeszy Niemieckiej przystąpiły: Bawaria, Wirtembergia, Badenia i Hesja-Darmstadt – kraje, które w ramach związku zachowały też pewną, określoną suwerenność. Po przystąpieniu do Rzeszy kolejnych państw związkowych Prusy stały się jednym z 25 państw związkowych; odgrywały jednak rolę dominującą. Na Śląsku, będącym częścią Prus, wybierano teraz posłów do Landtagu – sejmu pruskiego oraz do parlamentu Rzeszy – czyli Reichstagu. Wilhelm I panował do roku 1888, następnie cesarzem został Fryderyk III Wilhelm, a po nim Wilhelm II. Natomiast pierwszy kanclerz cesarstwa sprawował swój urząd przez kolejnych 20 lat; zmarł w 1898 roku.

Lata od 1871 do 1914 roku były czasem bardzo szybkiego i niesłychanie dynamicznego rozwoju Prus, a więc także i Śląska. Następuje, niespotykany dotąd na tak dużą skalę, ruch inwestycyjno-budowlany spowodowany między innymi bezwzględnym wyegzekwowaniem i mądrym wykorzystaniem olbrzymich sum kontrybucji wojennych ściągniętych z pokonanej Francji – aż 5 miliardów franków w złocie! Majątek ten państwo niemieckie zainwestowało w dalszy rozwój sieci linii kolejowych, regulację rzek, budowę dróg, gmachów użyteczności publicznej itp. Stworzono także dobrą koniunkturę dla działalności prywatnej. Powstało wówczas tak dużo firm prywatnych, że lata siedemdziesiąte XIX wieku nazwano później „okresem założycielskim”. Gospodarczy i militarny potencjał cesarstwa Hohenzollernów wzmocniło też przyłączenie do Niemiec Alzacji i Lotaryngii.

Jak już powiedziano, z tej powojennej koniunktury w pełni korzysta także Śląsk. Rozbudowuje i rozrasta się również miasto Wałbrzych. W 1875 roku miasto (mieszczące się w znacznie skromniejszych niż dzisiaj granicach) liczyło niespełna 11 tysięcy mieszkańców, w 1890 roku zamieszkiwało je już 13 tysięcy 400 mieszkańców. Po następnych pięciu latach, w 1895 roku, zaludnienie wzrosło do 14 tysięcy, aby w końcu, w 1910 roku, osiągnąć liczbę 18 tysięcy 900 mieszkańców. Od 1869 do 1881 roku burmistrzem Wałbrzycha był niejaki Ludwig a po nim przez dwa lata urząd ten sprawował burmistrz nazywający się Aust. Potem, w 1883 roku burmistrzem został pan Miessner, który utrzymał się na tym stanowisku aż przez kolejnych 20 lat, a następnie, w 1903 roku, mianowany został „pierwszym” burmistrzem Wałbrzycha. Wówczas, bowiem, w związku z rozwojem i znacznym wzrostem ludności miasta, utworzono nową funkcję „drugiego burmistrza”. „Drugim” został wtedy doktor Erdmann. Przewodniczącymi Rady Miejskiej wybierani byli w tym czasie zasłużeni obywatele miasta, tacy jak na przykład: kupiec i fabrykant Petzold, dyrektor zakładów górniczych Issmer, radca prawny Chappuis, doktorzy medycyny Dierich i Petruschky, czy też dyrektor kasy Schael. Ciekawostką jest, że według spisu z 1905 roku w całym powiecie wałbrzyskim uchowało się jeszcze 388 Polaków, a 178 osób było dwujęzycznych.

Kanclerz Rzeszy, Otto von Bismarck, realizował w tym czasie politykę „Kulturkampfu, zmierzającą do zbudowania silnego wewnętrznie, scentralizowanego państwa niemieckiego. Należało, więc, ograniczyć prawa mniejszości narodowych i zlikwidować przywileje Kościoła katolickiego. Z tego też powodu dążył do zmniejszenia wpływu Kościoła na społeczeństwo, starając się jednocześnie poddać je kontroli państwa. Temu miało służyć odebranie duchowieństwu nadzoru nad szkołami (1872) oraz wprowadzenie obowiązkowych ślubów cywilnych w 1875 roku.

Zachowana do dziś, większość starej zabudowy Wałbrzycha pochodzi właśnie z okresu boomu gospodarczego, z przełomu XIX i XX wieku. Są to duże i reprezentacyjne obiekty użyteczności publicznej, bardzo liczne i okazałe kamienice czynszowe, a także nowe obiekty sakralne, oraz inne budowle służące ozdobie i upiększeniu szybko rozwijającego się, i rosnącego w znaczenie miasta. Jako dowód wdzięczności i patriotyzmu mieszkańców Wałbrzycha, na placu Magistrackim (nazywanym wtedy Keiser Wilhelm Platz, a później Rathaus Platz), tuż przed nowym ratuszem, po jego lewej stronie (patrząc na front ratusza), w 1893 roku ustawiono na wysokim cokole pomnik cesarza Wilhelma I. Po drugiej stronie placu (to jest po prawej), siedem lat później, w 1900 roku, odsłonięto drugi pomnik, o zbliżonej wielkości, ustawiony na podobnym cokole. Był to pomnik pierwszego kanclerza cesarskich Niemiec – Otto-na von Bismarcka, dzieło rzeźbiarza F. Schneidera. Wkrótce nowy, wałbrzyski ratusz okazał się zbyt mały, jak na potrzeby ów-czesnego magistratu. Dlatego w 1903 roku dokonano rozbudowy siedziby władz miejskich. Zmieniło się też wówczas zagospodarowanie najbliższego otoczenia ratusza. W roku 1907 na placu przed ratuszem, pomiędzy stojącymi tu wysokimi pomnikami (cesarza i kanclerza), pojawiła się efektowna fontanna, ustawiona centralnie, pośrodku gwiaździstej kompozycji ogrodowej, zbliżonej nieco do istniejącej obecnie. Z czasem posadzone wówczas drzewa i krzewy podrosły i w 1912 roku, jak widać na starej pocztówce, istniał już na placu Magistrackim piękny zieleniec – niewielki park w centrum miasta. W czasie rozbudowy, w 1903 roku, wykonano także nową elewację tylną i zagospodarowano teren za ratuszem, przy ulicy Kopernika (wtedy Gutenberg Strasse).  Między innymi ustawiono tam wtedy również niewielki budyneczek szaletu miejskiego, stylistycznie nawiązujący do architektury ratusza, a zakole ulicy Kopernika, stromo opadającej w stronę Alei Wyzwolenia (Auenstrasse), spięto reprezentacyjnymi, szerokimi, kamiennymi schodami, ozdobiono zielenią, odsłoniętymi głazami i skałami.

W 1884 roku przybył miastu kolejny pomnik. Na placu Kościelnym, odsłonięto neogotycki pomnik wojenny (Kriegsdenkmal), przedstawiający anioła z wawrzynem, stojącego, a właściwie opierającego się tylko jedną stopą na podstawie w formie szczytu wieży kościelnej. Pomnik ten ustawiono ku czci wałbrzyszan poległych w wojnach z lat 1864, 1866 i 1870-71. Może dlatego, że nie przedstawiał konkretnej osoby, i dla niewtajemniczonych nie wiązał się bezpośrednio z pruską przeszłością tych ziem, pomnik wojenny stał sobie spokojnie w tym miejscu aż do 1951 roku, kiedy to zastąpiono go popiersiem polskiego działacza komunistycznego, Juliana Marchlewskiego. Od tego czasu popiersie Marchlewskiego sąsiadowało, więc, z kościółkiem Matki Boskiej Bolesnej i ewangelickim kościołem zaprojektowanym przez Langhansa. Ten pomnik uchował się tam do końca lat osiemdziesiątych; popiersie Marchlewskiego usunięto z cokołu zaraz po upadku PRL-u.

W ostatnim dwudziestoleciu XIX wieku rośnie przepaść ekonomiczna i kulturowa pomiędzy wielkim kapitałem i bogatymi posiadaczami ziemskimi z jednej strony, a ubogim proletariatem i chłopstwem, pracującym dla nich, stojącymi po drugiej stronie.  W Wałbrzychu i jego okolicach zdecydowanie najbogatszym był książęcy ród Hochbergów, właścicieli olbrzymiego majątku ziemskiego i przemysłowego. Każdy kolejny książę Hochberg von Pless, jako dziedzic Książa i Pszczyny, począwszy od 1881 roku mógł używać tytułu prinza, a od 1905 roku nawet tytułu herzoga. Ta godność otwierała przed nimi drzwi wszystkich domów panujących w Europie i na całym świecie. Wtedy właśnie znacznie rozbudowano i przebudowano książański zamek, powiększając go o potężne skrzydło neorenesansowe i na nowo kształtując całość zespołu zabudowań. W 1910 roku zakończono budowę i oddano do użytku inny reprezentacyjny obiekt – „Grand Hotel” w Szczawnie Zdroju, także należący do Hochbergów z Książa. Do dziś Grand Hotel, czyli Sanatorium nr 1, jest najokazalszą budowlą tego kurortu. Panujący wówczas książę – Jan Henryk XV i jego żona – księżna Maria Teresa (Angielka, z domu Cornwallis West), czyli popularna w salonach Europy, księżna Daisy of Pless, gościli w książańskim zamku wielu bardzo znamienitych gości. W 1906 roku bawił tam, między innymi Winston Churchill (wtedy młody, dobrze zapowiadający się, brytyjski dyplomata). Z polskich gości odwiedzających książęcą parę wymienić można Potockich z Łańcuta, Lanckorońskich i Gołuchowskich.

Z drugiej strony, w związku z szybkim tempem rozwoju przemysłu, w całej Europie przybywa ubogiego proletariatu, który zaczyna stanowić realną, polityczną siłę. We wrześniu 1872 roku, w Hadze, odbył się kongres I Międzynarodówki, a w maju 1875 roku na zjeździe w mieście Gotha założono Socjalistyczną Partię Niemiec. I chociaż w 1878 roku, z inicjatywy kanclerza Otto von Bismarcka, Reichstag uchwalił tzw. „ustawy wyjątkowe”, zakazujące działalności partii socjaldemokratycznej, to jednak socjaldemokracja działała nadal – w ukryciu.  2 września 1883 roku w pobliżu Wałbrzycha odbył się pierwszy nielegalny, a więc tajny zjazd śląskiej organizacji socjaldemokratycznej. Odtąd ruch ten, mający w tutejszej, wałbrzyskiej klasie robotniczej dość mocne oparcie, stopniowo zyskiwał coraz większą popularność.  Wiosną 1889 roku dotarły do Wałbrzycha wieści o strajku górników w zachodnich Niemczech. Wałbrzyscy górnicy popierali ten protest. 12 maja 1889 roku mistrz krawiecki z Bielawy, będący posłem do Parlamentu Rzeszy, reprezentującym Socjaldemokratyczną Partię Robotniczą Niemiec, zorganizował na stokach Chełmca liczny wiec robotniczy, na którym uchwalono żądania wałbrzyskich górników. Między innymi żądano podwyżki płac i skrócenia czasu dniówki roboczej do 10 godzin. 14 maja żądania przedstawiono dyrekcji kopalni „Gluckhilf” w Sobięcinie. Tego samego dnia do strajku przystąpiła boguszowska kopalnia „Friedens-Hoffnung”.  Doszło do zamieszek, w sobięcińskiej kopalni zraniono wiele osób, były znaczne straty materialne. Do Wałbrzycha przybył prezydent rejencji wrocławskiej, spotkał się tu ze starostą oraz z przedstawicielami administracji kopalń. Starosta wałbrzyski wezwał na pomoc wojsko z pobliskich Świebodzic, które obsadziło większość kopalń, w tym także największą kopalnię „Fuchs” w Białym Kamieniu, bo i tam wrzało. Pozornie wojsko przywróciło porządek – 15 maja na teren zagłębia przybyły 3 bataliony piechoty i 2 szwadrony kirasjerów – ale strajk rozszerzał się. Na ogólną liczbę około 14 tysięcy zatrudnionych pracę przerwało około 10 tysięcy górników. Sytuacja była, więc, rzeczywiście groźna. Mimo wszystko przedstawiciele dyrekcji kopalń nie ustąpili. Nie zgodzili się, aby pertraktacje miały charakter ogólny, dotyczący wszystkich; chcieli, aby rozmowy ze strajkującymi prowadzono w każdej kopalni oddzielnie. I dopięli swego. Strajk zakończył się 21 maja 1889 roku i nie przyniósł oczekiwanych korzyści strajkującym. Wprawdzie podwyższono płace średnio o około 10%, ale poza tym nie spełniono żadnego z pozostałych postulatów, zawartych w 9-punktowym programie uzgodnionym przez strajkujących. Ponadto rozpoczęły się represje; do sądów trafiły 92 osoby (wśród nich aż 73 szleprów, czyli wozaków). Uniewinniono tylko 11 osób, pozostałym wymierzono kary od 6 miesięcy aż do 7 lat więzienia. Inną często wówczas stosowaną karą było wydalenie z miejsca zamieszkania. Według notatki w „Breslauer Zeitung” z 19 maja 1889 roku, z zagłębia wałbrzysko-noworudzkiego wydalono 200 osób.  Począwszy od 1890 roku niemiecka socjaldemokracja mogła znowu działać w pełni jawnie. W styczniu 1890 roku zniesiono, bowiem, „ustawy wyjątkowe” wymierzone przeciw socjalistom.

Nieco wcześniej, w 1888 roku, nastąpiły zmiany na tronie cesarskim. Po śmierci Wilhelma I tron zajmuje jego syn, 57 letni Fryderyk III, znany z liberalnych poglądów i niechęci do Bismarcka. Panował bardzo krótko, zaledwie 99 dni. Nowym cesarzem Rzeszy Niemieckiej zostaje syn Fryderyka III – Wilhelm II, z którym kanclerzowi Bismarckowi pracowało się znacznie trudniej niż z jego dziadem. Kanclerz, zwolennik przede wszystkim konsolidacji wewnętrznej cesarstwa, nie potrafił znaleźć z Wilhelmem II wspólnego języka. Król Prus i cesarz Niemiec był rzecznikiem polityki imperialistycznej, podczas gdy Bismarck dążył do ugruntowania mocarstwowej pozycji Niemiec w ramach ówczesnych granic.  W końcu, w marcu 1890 roku, sędziwy już Otto von Bismarck podał się do dymisji, a nowym kanclerzem został hrabia von Caprivi. Ten sprawował urząd tylko przez 4 lata; jego następcą, który utrzymał się do roku 1900 został książę Hohenlohe. Potem nastąpiły rządy kolejnego kanclerza – księcia von Bülowa. W tym właśnie czasie admirał Tirpitz opracował program rozbudowy niemieckiej floty morskiej, którego realizacja pozwoliła Cesarstwu włączyć się do trwającego właśnie kolonialnego podziału Afryki, Azji i Oceanii. W Krzyżowej koło Świdnicy, w 1891 roku zmarł stary, 91-letni feldmarszałek Helmuth Carl Bernard von Moltke, czołowy teoretyk pruskiego militaryzmu. W armii pruskiej służył od 1822 roku. Przez całe lata był szefem pruskiego Sztabu Generalnego i na tym stanowisku kierował armią pruską w trzech zwycięskich wojnach (z Danią w 1864, z Austrią w 1866 i wreszcie z Francją w latach 1870-71. To on wpadł na pomysł wykorzystania transportu kolejowego do szybkiego przemieszczania wojsk. Majątek w Krzyżowej otrzymał za zasługi dla kraju. Na rok przed dymisją kanclerza Bismarcka, czyli w 1889 roku, odbył się pierwszy Kongres II Międzynarodówki, będącej zrzeszeniem partii i organizacji socjalistycznych, a rok później, czyli w 1891 roku, ogłoszono encyklikę papieża Leona XIII: „Rerum novarum”. Encyklika ta, formułując społeczną doktrynę kościoła, stała się podstawą działania partii chrześcijańskiej demokracji oraz chrześcijańskich związków zawodowych.

W roku 1903, na wałbrzyskim Rynku odsłonięto pomnik przedstawiający starego cesarza Fryderyka III Wilhelma. Postać cesarza stała na wysokim cokole otoczonym niewielkimi liściastymi drzewkami i niskim ogrodzeniem. Pomnik ten stanowił wtedy nie tylko ozdobę placu, ale i chlubę miasta; często przedstawiano go na ówczesnych pocztówkach.  Pierwsze Muzeum Wałbrzyskie założono w 1908 roku i pierwotnie mieściło się w budynku przy ulicy Rycerskiej nr 6 (wtedy Bäckerstrasse). Dopiero później, w 1926 roku, przeniesiono je do klasycystycznego pałacu rodziny Albertich stojącego przy ulicy 1 Maja nr 9 (wówczas Gottesberger Strasse), nieco powyżej placu Kościelnego. Dzisiejsze muzeum mieści się nadal właśnie w tym budynku. „Albertihaus”, jak pamiętamy, zbudowany został w 1801 roku przez śląskiego budowniczego L. Niederäckera.

Na miejscu rozebranego, starego kościoła świętego Michała (Pfarrkirche St. Michael), położonego u zbiegu ulic Stanisława Moniuszki, Garbarskiej, Młynarskiej i Kościelnej, w latach 1899-1904 powstał nowy, strzelisty, neogotycki kościół parafialny pod wezwaniem Aniołów Stróżów (Schutzengel-Pfarrkirche), będący odtąd najwyższą i jedną z najbardziej charakterystycznych budowli miasta. Nowy kościół, znakomicie wkomponowany w bardzo ciasny i trudny teren, powstał według projektu A. Langera, jednego z najpopularniejszych na Śląsku budowniczych kościołów. Jego autorstwa jest kościół pod wezwaniem Michała Archanioła we Wrocławiu oraz bliższy Wałbrzychowi kościół w Kuźnicach Świdnickich. Wałbrzyska budowla ma w planie wymiary 60 x 30 metrów.  Pięciokątna wieża ma wysokość 85 metrów. Szerokość nawy głównej wynosi 10m a naw bocznych 5m. Nawa główna ma wysokość 22m; same okna są wysokości 12m.  W ściany nowego kościoła, od zewnętrznej strony, wmurowano stare, kamienne epitafia przedstawicieli sławnego i zasłużonego, wałbrzyskiego rodu Czettryców. Tam też, przy zbiegu ulic Garbarskiej i Moniuszki (Gerberstrasse und Friedländer Strasse) stała już wówczas (postawiona jeszcze za czasów istnienia kościoła św. Michała) niewielka, narożnikowa kamieniczka, tzw. „Florianka”, z charakterystyczną postacią świętego Floriana z włócznią, umieszczoną na szczycie elewacji frontowej. Przebudowana w 1867 roku zachowała się do dzisiaj. 1883 roku na rogu ulic świętej Jadwigi i Mickiewicza wybudowano synagogę. Dziś nie ma po niej śladu; została spalona zaraz po objęciu władzy przez Hitlera, przez tutejszych, miejscowych wyznawców jego ideologii.

Za czasów Wilhelma II następuje wyraźne ożywienie nastrojów nacjonalistycznych; w Prusach nacjonalizm był już mocno zakorzeniony. W 1894 roku, w Poznaniu powstała Hakata – stowarzyszenie nacjonalistów niemieckich w celu popierania akcji germanizacyjnej w zaborze pruskim. Wcześniej, jeszcze z inicjatywy kanclerza Bismarcka, założono Komisję Kolonizacyjną, która w zaborze pruskim odkupowała ziemię od Polaków. Działanie tych organizacji nie dotyczy jednak Dolnego Śląska, bowiem tutaj nie było już majątków polskich, a ludność polska stanowiła bardzo znikomą liczbę. Polacy byli jednak widoczni – jako turyści i kuracjusze w śląskich badach oraz jako studenci. Pod koniec XIX wieku na Uniwersytecie Wrocławskim studiowało wielu Polaków. Najbardziej znani i zasłużeni spośród nich, to: poeta Jan Kasprowicz, działacz polityczny Wojciech Korfanty i historyk literatury polskiej Ignacy Chrzanowski. W 1894 roku założono nawet we Wrocławiu słowiańskie (a w zasadzie czysto polskie) Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”.

W Wałbrzychu, podobnie jak na całym Śląsku, wraz z rozpoczęciem nowego wieku nadal bardzo dużo się buduje; znakomita większość starej zabudowy miasta (szczególnie dużych obiektów użyteczności publicznej) powstała właśnie w tamtym okresie. Stary budynek wałbrzyskiego szpitala gwareckiego (Knappschaftslazareth), wzniesiony w 1833 roku przy ulicy Słowackiego (Freiburger Strasse), dotrwał do roku 1908. Rozebrano go po zbudowaniu nowego, i jak na owe czasy bardzo nowoczesnego, budynku szpitalnego przy ulicy Batorego (wtedy noszącej nazwę Seegen Gottes Strasse), czyli dzisiejszego budynku oddziału chirurgii Szpitala nr 2. Nieco później powstały kolejne budynki tego „nowego” kompleksu szpitalnego. Wokół budynków wytyczono drogi i alejki obsadzając je drzewami i krzewami. Naprzeciw starego szpitala gwareckiego (jeszcze zanim go rozebrano) zbudowano solidny gmach Cesarskiej Poczty Głównej – otwarto ją w 1887 roku. Obecny wygląd zewnętrzny gmach Poczty Głównej, istniejący nadal w tym samym miejscu, otrzymał po gruntownej przebudowie przeprowadzonej w latach 1899-1907.  Na zdjęciach z końca XIX wieku widnieje także, istniejąca do dzisiaj, charakterystyczna, narożna kamienica stojąca przy zbiegu ulic Słowackiego i Limanowskiego, rozszerzająca się jak klin, wraz z oddalaniem się tych ulic od siebie.  Wzdłuż obecnej Alei Wyzwolenia (wtedy Auenstrasse) począwszy od 1907 roku (a później powoli, stopniowo, aż do 1928 roku) powstaje szereg reprezentacyjnych budynków mieszkalnych, administracyjnych, szkolnych i użyteczności publicznej. Obecne II Liceum Ogólnokształcące zostało wybudowane i oddane do użytku, jako budynek szkoły ewangelickiej, właśnie w 1907 roku, co dokumentuje tablica nad wejściem głównym. Wcześniej w tym miejscu istniała strzelnica bractwa kurkowego.  W tym samym rejonie, po drugiej stronie alei, pod nr 43 stał już wtedy wybudowany znacznie wcześniej, bo w 1875 roku, budynek gimnazjum klasycznego – chluby szkolnictwa wałbrzyskiego. Po drugiej wojnie światowej w budynku tym mieściła się siedziba komitetu PZPR. Dopiero od niedawna budynek służy znów jako szkoła podstawowa (nr 28).  W 1911 roku założono w Wałbrzychu pierwszą drukarnię, ale nie wiadomo dokładnie gdzie się mieściła. Budynek przy alei Wyzwolenia, który drukarnia zajmuje obecnie, wzniesiono dopiero po I wojnie światowej. Dopiero wtedy przeniesiono tam też drukarnię. Wałbrzyski zamek, a właściwie pałac Czettryców, stojący przy ulicy Zamkowej, wraz z wszystkimi przyległymi zabudowaniami i całym otaczającym je rozległym parkiem, począwszy od 1882 roku, stał się własnością rodu Hochbergów. Od tego czasu mieścił się tam również zarząd wszystkich dóbr panów na Książu.  W samym Książu (Schloss Furstenstein) miały wówczas miejsce kolejne roboty budowlane; między innymi w 1892 roku przebudowano obiekt bramny z dwiema charakterystycznymi wieżami, doprowadzając go w końcu do postaci zbliżonej do tej, jaką znamy obecnie.

Stacja kolejowa Wałbrzych Główny, (której dworzec, jak wiemy, powstał w 1868 roku jeszcze jako Dittersbach) była wciąż jedną z największych stacji kolejowych w Sudetach. W pobliżu stacji, jeszcze przed końcem XIX wieku, zbudowano wspaniały wiadukt umożliwiający przekroczenie całej, dość szerokiej w tym miejscu doliny Pełcznicy, w głębi której  biegnie ulica Niepodległości (wtedy Haupt-Strasse, później przemianowana na Hindenburg-Strasse). Potężny, trójprzęsłowy wiadukt wykonano ze stalowych, ale delikatnych, ażurowych kratownic i oparto na wysokich, kamiennych podporach, przypominających nogi olbrzyma – wyższych od wszystkich okolicznych budynków. Był to nadal czas rozwoju kolei żelaznych. Od roku 1880 można już było pociągiem z Wałbrzycha dotrzeć do Kłodzka (Glatz) i dalej, do Czech. Ostatecznie wszystkie prace budowlane na tej trasie zakończono w 1896 roku. To na tej linii przebito najdłuższy tunel kolejowy na Śląsku, do dziś istniejący i nadal funkcjonujący, choć już mocno zaniedbany. Ten imponujący swymi rozmiarami tunel umożliwił przejazd pod Górami Wałbrzyskimi na odcinku pomiędzy stacjami Wałbrzych Główny i Jedlina Górna. W tym samym, 1896 roku linię kolejową z Kamiennej Góry doprowadzono do Chełmska Śląskiego, a w 1899 roku przedłużono ją jeszcze do samej granicy, to jest do Okrzeszyna.

Uprzemysłowienie zmienia dotychczasowy charakter Wałbrzycha a tym samym i jego wygląd. W 1896 roku utworzono spółkę „Niederschlesische Elektrizitt und Kleinbahn AG”, która w 1898 roku, przy ulicy Piotra Wysockiego (Weisteiner Strasse), w miejscu gdzie dzisiaj mieści się dyrekcja Zakładu Energetycznego, uruchomiła elektrownię miejską. Elektrownia funkcjonowała w tym miejscu jeszcze przez pewien czas po II wojnie światowej. Po przemysłowych budynkach tej starej elektrowni pozostała m.in. hala OSiR-u. Nowoczesny, uprzemysłowiony charakter nadały miastu zmodernizowane kopalnie węgla, gazownia dalekosiężna oddana do użytku w 1868 roku, oraz kanalizacja uliczna i wodociągi (1900). Przemysł (przede wszystkim górnictwo) ściągał robotników z różnych stron Niemiec oraz z Górnego Śląska. Rosło również znaczenie zakładów związanych z górnictwem i przemysłem maszynowym, między innymi „Huty Karol”, czyli „Carlshütte”. Miasto rozbudowywało się stopniowo w kierunku wszystkich sąsiednich osad: Starego Zdroju (Altwasser), Szczawienka (Nieder Salzbrunn), Poniatowa (Seitendorf), Białego Kamienia (Weistein), Podgórza (Dittersbach) i Sobięcina (Hermsdorf), rozlewając się we wszystkich kierunkach w głąb przyległych górskich kotlin, najczęściej wzdłuż brzegów przepływających przez nie potoków.  Szczawienko dzieli od Sobięcina lub Podgórza odległość aż kilkunastu kilometrów. Z dworca kolejowego Wałbrzych Szczawienko na dworzec Wałbrzych Główny jedzie się pociągiem około 20 minut. Z tego powodu coraz większą rolę w rozwoju tak rozgałęzionego miasta musiała zacząć odgrywać masowa komunikacja miejska. Dla Wałbrzycha wzorcem do naśladowania był w tym względzie Wrocław. Pierwszy omnibus pojawił się we Wrocławiu w 1862 roku – w Wałbrzychu jest już po kilku miesiącach, tramwaje konne tu i tam zaczęły regularnie kursować w 1877 roku. We Wrocławiu pierwszy tramwaj elektryczny pojawia się w czerwcu 1893 roku – w Wałbrzychu pierwsza linia tramwajowa uruchomiona zostaje już po pięciu latach od tego wydarzenia, to jest w roku 1898. To właśnie wtedy, w latach 1898 do 1907, głównym węzłem komunikacyjnym miasta staje się obecny Plac Grunwaldzki, wtedy nazywany Vierhauser Platz (plac Czterech Domków). Ruch ludności w mieście zdecydowanie się zwiększył, mieszkańcy dojeżdżali do pracy, na zakupy w sklepach tworzącego się wyraźnie centrum miasta a także w odwiedziny i na niedzielne spacery. Taki ożywiony ruch wywołały i zdecydowanie ułatwiły regularnie kursujące tramwaje elektryczne, których linie miały na placu Grunwaldzkim, swoją główną stację i krzyżówkę. Tramwaje kursowały po ulicach Wałbrzycha jeszcze przez ponad pół wieku. Dopiero w latach 1955-1970 w mieście pojawiły się trollejbusy, a obecnie pozostała już wyłącznie komunikacja autobusowa. Ale charakter głównego węzła komunikacyjnego miasta plac Grunwaldzki zachował do dziś. Warto wspomnieć, że na Górnym Śląsku próbowano wykorzystywać tramwaje parowe a w Jeleniej Górze nawet tramwaje o napędzie gazowym. Dwie eksplozje tramwajowych zbiorników gazu w 1899 roku przekonały magistrat Jeleniej Góry do zastąpienia niebezpiecznych pojazdów tramwajami elektrycznymi, które wyruszyły na trasę między Jelenią Górą a Sobieszowem w 1900 roku.

W Wałbrzychu, dla usprawnienia komunikacji tramwajowej zdecydowano się wtedy nawet przykryć fragment rzeki przepływającej przez centrum miasta. Przepływająca przez Vierhäuserplatz Pełcznica (Laisebach) została obudowana i poprowadzona murowanym, krytym kanałem, zamkniętym górą na całej długości ceramicznymi sklepieniami. Kanał był naprawdę solidnie wykonany, skoro dopiero teraz, po stu latach funkcjonowania, koniecznym stał się jego remont. Pełcznica przykryta została wówczas jezdniami ulic i chodnikami na bardzo długim odcinku, mianowicie : od skrzyżowania ulicy Bolesława Chrobrego (Furstensteiner Strasse) z ulicą Kolejową (Alte Bahnstrasse), aż do skrzyżowania ulicy Niepodległości z ulicą Łokietka na Podgórzu (Dittersbach).

Obok wcześniej istniejących kopalń i fabryk przemysłu maszynowego i włókienniczego, na przełomie wieków wyrosły w Wałbrzychu nowe fabryki i zakłady. Były to teraz przede wszystkim zakłady górniczo-hutnicze (także nowe kopalnie) oraz duże i nowoczesne zakłady przemysłu ceramicznego. W 1876 roku utworzona zostaje późniejsza kopalnia „Bolesław Chrobry”. W Sobięcinie (Hermsdorf), w okolicy obecnej ulicy Kosteckiego (Fellhammer Strasse), działała, co najmniej od 1880 roku, kopalnia „Hedwig” – po wojnie szyb wentylacyjny „Jadwiga” kopalni „Wałbrzych”.  Poprzedniczką kopalni „Victoria” (nazwanej tak dopiero w 1945 roku) była kopalnia „Heyd”, utworzona już w 1893 roku. Później nazwano ją „Gluckhilf-Friedenhoffung”. W 1909 roku podczas likwidacji zagrożenia pożarowego w tej kopalni, śmiertelnie zatruło się gazami trzech górników. Przy kopalniach powstawały także zakłady koksownicze. Warto przypomnieć, że już w 1776 roku po raz pierwszy w Wałbrzychu skoksowano węgiel, a w 1868 roku uruchomiono dalekosiężną gazownię, zaopatrującą w paliwo zarówno Wałbrzych, jak i kilka innych okręgów Dolnego Śląska.

Ważnym wydarzeniem było zbudowanie i uruchomienie w 1882 roku w Boguszowie pierwszego regeneratora w koksowni. Jego twórcą był Gustaw Hoffmann. Dzięki tej nowej metodzie produktem uzyskiwanym przemysłowo w trakcie koksowania węgla stał się również gaz. Ulepszenia i poprawki do pieców Hoffmanna wprowadził później jeszcze Karl Otto. Tylko wałbrzyski węgiel nadawał się do koksowania – przy kopalniach noworudzkich koksu nie produkowano. W Wałbrzychu natomiast produkcja koksu systematycznie rosła. W 1900 roku wyprodukowano tutaj już prawie 536 ton koksu, przy wydobyciu węgla sięgającym prawie 4 tysiące 800 ton. Prócz tego produkowano także znaczne ilości smoły pogazowej oraz siarczanu amonu. W 1908 roku zaczęto w procesie koksowania węgla odzyskiwać również benzol. Począwszy od połowy XIX wieku wałbrzyski Urząd Górniczy mieścił się przy ulicy Kościuszki (Weinrich Strasse). Dziś budynek ten już nie istnieje. Urząd Górniczy miał co robić. Świadczy o tym choćby liczba pracowników zatrudnionych w górnictwie. W 1913 roku kopalnie zagłębia wałbrzyskiego zatrudniały prawie 30 tysięcy górników.

Inną gałęzią przemysłu, jaki na dużą skalę rozwijał się w Wałbrzychu, był przemysł ceramiczny. Fabryki porcelany pracowały pełną parą, zarówno na potrzeby Śląska jak i na eksport. Jak już wiadomo, pionierami tego przemysłu w Wałbrzychu byli: Carl Krister (1802-1869), właściciel pierwszej fabryki porcelany założonej w 1831 roku przy ulicy Limanowskiego (Sandstrasse), czyli obecnych ZPS „Krzysztof”, oraz nieco młodszy od niego Carl Tielsch (1815-1882), założyciel i właściciel fabryki porcelany w Starym Zdroju (dzisiejszej ZPS „Wałbrzych”). Fabryka porcelany Tielscha powstała w 1845 roku. Fabryka doskonale prosperowała rozrastając się szybko wzdłuż biegnącej obok linii kolejowej. Jeszcze przed 1890 rokiem Tielsch zbudował przy fabryce okazałą rezydencję rodzinną, wspaniały neobarokowy pałac, usytuowany przy ulicy Armii Krajowej 7a, (poprzednio Armii Czerwonej, a jeszcze wcześniej Breslauer Strasse). Po 1945 roku do pałacu wprowadzono biura Dyrekcji Okręgu PKP.  Obecnie ten piękny budynek jest straszliwie zaniedbany i wymaga natychmiastowego, solidnego i kompleksowego remontu. Po drugiej stronie ulicy, w 1896 roku, powstały zakłady kalki ceramicznej, założone przez Emila Wunderlicha – obecnie WZG „Kalkomania”. Złośliwa plotka głosiła, że założyciel i właściciel firmy, Emil Wunderlich, rozpoczął swą wielką karierę przemysłowca od kradzieży maszyny litograficznej z fabryki barona Tielscha. Ciekawa eklektyczna willa, położona na terenie tych zakładów, od strony ulicy Parkowej (Parkstrasse), pochodzi właśnie z czasów powstania fabryki produkującej kalkę.

W Podgórzu, przy ulicy Niepodległości (nazywanej wówczas Hauptstrasse, później zaś Hindenburg-Strasse), w 1874 roku założono bardzo potrzebną fabrykę wyrobów szamotowych (Ofen und Chamottenwaren Fabrik). W innym osiedlu sąsiadującym wtedy z Wałbrzychem, nazywanym Piaskową Górą (Sandberg), dzisiaj stanowiącym wielką i ważną dzielnicę miasta, a jeszcze w latach 30-tych XX wieku znajdującym się poza granicami miasta (należąc do Szczawna Zdroju), w 1868 roku, przy obecnej ulicy Wrocławskiej (wtedy Waldenburger Strasse), oraz przy głównej linii kolejowej, uruchomiono hutę szkła lanego i lustrzanego (Spiegelhütte). Po 1945 roku hutę tę nazywano po prostu „Lustrzanką” a potem Hutą Szkła „Wałbrzych”. Huta funkcjonowała bardzo długo. Dopiero niedawno zakończyła swój pracowity żywot. W 1992 roku część mienia likwidowanej w tym czasie huty, w drodze przetargu przejęła firma „Żan-Pol” małżeństwa Janiny i Tadeusza Bielów. Dziś już zapomnieliśmy o tym, że inne, mniejsze huty szkła działały również w Białym Kamieniu (jedna z nich istniała przy ulicy Piasta, tu gdzie obecnie mieszczą się Miejskie Zakłady Oczyszczania), a także w samym Wałbrzychu.

Pełną parą pracują w tym czasie założone wcześniej, ale systematycznie rozbudowywane i unowocześniane, fabryki związane z odlewnią żeliwa i stali, oraz z przemysłem maszynowym. Rozbudowuje się „Huta Karol” (Carlshütte), mająca już wtedy filię w Piaskowej Górze. Rozrasta się też dobrze prosperująca fabryka lin i siatek, położona bliżej Szczawienka (Nieder Salzbrunn), przy obecnej ulicy Długiej, w bezpośrednim sąsiedztwie głównej drogi kołowej prowadzącej w kierunku Świebodzic i Wrocławia, oraz przy głównej linii kolejowej.

Wałbrzyszanie, przyjezdni turyści, oraz goście pobliskiego uzdrowiska – Szczawna Zdroju (sławnego, szeroko już znanego i chętnie odwiedzanego Bad Salzbrunn) lubili piesze wycieczki po okolicznych wzgórzach. Ulubionym miejscem takich wycieczek był dla nich górujący nad miastem Chełmiec (Hochwald) – najwyższy szczyt Gór Wałbrzyskich – 869m npm. To dla tych gości około 1880 roku wykonano przecinkę w gęstych lasach porastających górę i przygotowano wygodną, niezbyt stromą dróżkę wspinającą się malowniczymi serpentynami aż na sam szczyt. Droga ta, zabezpieczona po bokach drewnianymi barierkami, umożliwiała wejście na górę nawet damom strojnym w długie suknie noszone na przełomie XIX i XX wieku. Do podnóża góry można było, podobnie jak i dzisiaj, dostać się z kilku stron: od strony Białego Kamienia (Weisstein) spokojną ulicą Piasta (Hochwaldstrasse ), lub mniej dziś uczęszczaną polną drogą (Hochwald allee) prowadzącą wśród pól ze Szczawna Zdroju – zaczynającą się w Dworzysku (wtedy nazywanym „Idahof” Schweizerei). Na szczyt prowadziły też trakty od strony Boguszowa (Gottesberg), lub Gorc (Rothenbach). Na szczycie Chełmca, w latach 1888-89 wzniesiono 22 metrową, murowaną wieżę widokową, stylizowaną na ruiny zamku, a u stóp wieży wybudowano dla turystów przestronną drewnianą restaurację, z dużymi oknami i szerokimi, przeszklonymi drzwiami. Jeszcze jedna ulica w Wałbrzychu nosiła wtedy nazwę Hochwaldstrasse – była to dzisiejsza ulica Długosza na Piaskowej Górze, biegnąca od ulicy Wrocławskiej do kościoła Najświętszej Marii Panny położonego przy ulicy kardynała Wyszyńskiego (wcześniej E. Thalmanna, a przed wojną Sandstrasse). Ale tę ulicę (to znaczy Hochwaldstrasse) nazwano tak chyba tylko z przekory, z powodu solidnej stromizny, jaką pokonuje, a może i dlatego, że była to wówczas, podobnie zresztą jak i dziś, ulica o nawierzchni ziemnej, ciągle wypłukiwanej przez deszcze, możliwa do pokonania tylko pieszo, rowerem lub samochodem terenowym.

Bardzo popularnym celem wycieczek wałbrzyszan był szczyt Barbarki na Podgórzu (wtedy Hainberg w Dittersbach) i schronisko Kolbebaude, zbudowane na splantowanym wierzchołku wzniesienia. Kolbebaude, ufundowane przez feldmarszałka hrabiego Helmutha von Moltke z Krzyżowej, wzniesiono w 1889 roku.  Obok schroniska ustawiono obelisk z  medalionem feldmarszałka. Było to jedno z pierwszych schronisk w okolicy Wałbrzycha i od razu zaczęło cieszyć się wielką popularnością. Był to doskonały punkt widokowy. W piętrowym, drewnianym budynku z rozległą werandą działała duża restauracja z ogródkiem. W latach 30-tych XX wieku przy schronisku istniała nawet narciarska trasa zjazdowa i skocznia. Niestety, po 1945 roku schronisko rozszabrowano, podpalono i rozebrano, a  szczyt zarósł drzewami i niewiele już z niego widać.

31 stycznia 1883 roku miało miejsce w Wałbrzychu i w jego okolicy rzadko spotykane zdarzenie. Wystąpiły wstrząsy tektoniczne, które dotknęły Dziećmorowice, Jedlinę Zdrój, Jedlinkę, Wałbrzych i Zagórze Śląskie. Kolejne, znaczne trzęsienie ziemi odnotowano w dniu 11 czerwca 1895 roku o godz. 9.15 i 9.30 rano, w Starym Zdroju, Dziećmorowicach, Jedlinie i Szczawnie Zdroju.

Ulubionym miejscem niedzielnych spacerów wałbrzyszan był park miejski (obecny Park Sobieskiego) ze schroniskiem Schillera, dziś znanym jako „Harcówka”, wzniesionym na zboczu góry w 1911 roku (Schillerhohe). Przy ulicy Kunickiego (Kreutzstrasse), od strony parku, w II połowie XIX wieku istniał spory i malowniczy kamieniołom, dostarczający kamiennych materiałów budowlanych przydatnych dla rozwoju miejscowego budownictwa. W 1907 roku, na terenie kamieniołomu wytyczono ulicę Karpacką (Felsensteg), z urządzonymi punktami widokowymi, schodzącą zakosami aż do alei Wyzwolenia, tuż przy dawnej szkole ewangelickiej, czyli dzisiejszym II LO. Od samego początku XX wieku popularnym terenem służącym rekreacji było również wzgórze Giedymina. Wierzchołek tego wzniesienia osiąga 532 m wysokości ponad poziom morza. Zalesione wzgórze położone jest centralnie pomiędzy Szczawnem, Białym Kamieniem, Starym Zdrojem i Piaskową Górą.  Po niemiecku wzgórze nazywało się Wihelmshohe. Po II wojnie światowej oficjalną nazwą, ustaloną w 1948 roku przez Komisję Nazewnictwa Sudetów pod przewodnictwem doktora Mieczysława Orłowicza, była nazwa: Góra Parkowa. Ale nazwa ta istniała tylko na mapach – mieszkańcy Wałbrzycha tak długo i uparcie używali nazwy Wzgórze Giedymina, że ostatnio już tylko ta nazwa pojawia się na planach i w przewodnikach. Podobnie ma się rzecz z nazwą jednej z dzielnic Wałbrzycha oficjalnie nazywanej Rusinowa. Wałbrzyszanie tymczasem od dziesiątków lat uparcie używają wyłącznie nazwy Rusinów, preferując rodzaj męski (podobnie jak Poniatów i Konradów). Wracając do Wzgórza Giedymina warto przypomnieć, że niegdyś były to wspaniale zagospodarowane tereny. Przez ówczesne Wilhelmshohe przebiegały zadbane drogi i ścieżki spacerowe, przy nich znajdowały się trzy malownicze stawy. Od strony Piaskowej Góry nieco poniżej szczytu ciągnęły się dwa duże pola golfowe (18 dołkowe) ze specjalnym domkiem dla graczy, stojącym do dzisiaj na Słonecznej Polanie. Na szczycie wzgórza zlokalizowana była duża skocznia narciarska, na której jeszcze w pierwszych latach powojennych organizowane były zawody narciarskie i festyny sportowe. Na szczycie znajdowała się też baszta widokowa, z której można było oglądać panoramę Wałbrzycha i Szczawna Zdroju. Baszta z czasem popadła w ruinę, a piękne tereny rekreacyjne, liczące blisko 150 hektarów powierzchni, są dzisiaj prawie kompletnie niezagospodarowane. Marną próbą zagospodarowania tych terenów było zainstalowanie prostego, orczykowego wyciągu narciarskiego, który funkcjonował przez kilka zim na stoku wzgórza od strony Piaskowej Góry. Wyciąg zaczynał się obok zabudowań Szpitala Górniczego, wybudowanego w latach 60-tych XX wieku. Teraz, u podnóża wzniesienia, istnieje osiedle domków jednorodzinnych (ulica Orłowicza) wybudowane po 1990 roku. Tereny po tej stronie wzgórza w niedługim czasie znowu zmienią swój wygląd, gdyż właśnie pomiędzy Wzgórzem Giedymina a Starym Zdrojem przebiegać będzie obwodnica drogowa miasta, która nareszcie pozwoli odciążyć jedyną, zatłoczoną i zbyt wąską magistralę miejską – czyli ulicę Wrocławską, biegnącą środkiem starej zabudowy.

Wówczas, na początku XX wieku, kiedy Dolny Śląsk przeżywał lata wielkiego budowania, zmieniano także topografię okolic Wałbrzycha. Po wielkiej, katastrofalnej powodzi, jaka nawiedziła w 1903 roku tereny podgórskie i dotarła do Wrocławia, rozpoczęto prace nad uporządkowaniem biegu Odry i jej górskich dopływów.  W 1908 roku w pobliżu Leśnej powstał zbiornik na Kwisie, w 1912 roku w Pilchowicach zbudowano zaporę na Bobrze, a w 1917 roku zakończono budowę zapory na Bystrzycy w Lubachowie koło Zagórza Śląskiego. Budowle te, z racji swej wielkości, wzbudzały wielkie zainteresowanie okolicznej ludności i turystów. Sprawdziła się też ich skuteczność – aż do roku 1997 skutecznie chroniły Wrocław przed skutkami gwałtownych spływów wody z gór.  Zaporę na Bystrzycy w pobliżu Lubachowa i Zagórza Śląskiego budowano w latach 1912-1917. Po zatamowaniu rzeki, na miejscu dawnej osady Schlesiertall, powstało Jezioro Bystrzyckie o powierzchni lustra wody (w normalnym stanie) około 51 hektarów i pojemności około 8 milionów metrów sześciennych, zabezpieczające przed powodziami wszystkie niżej położone miejscowości (w tym przede wszystkim Świdnicę). Przy okazji w Lubachowie powstała elektrownia wodna. Dziś stara, ale nadal czynna elektrownia jest ciekawym muzeum, dostępnym dla nielicznych, zaglądających tam turystów. Wysokość pięknie położonej zapory wynosi 44m. Tereny wokół Jeziora Bystrzyckiego stały się ulubionym miejscem letniego i niedzielnego wypoczynku dla mieszkańców pobliskich miast. Z czasem powstało tam popularne kąpielisko. Jego walory podnosiło jeszcze bliskie sąsiedztwo zamku Grodno (Kynau), pięknie położonego na szczycie góry Chojny (450m npm).

Swoje najlepsze lata przeżywało w tym czasie także Sokołowsko, czyli ówczesny Görbersdorf. Oprócz stale rozbudowywanego zakładu doktora Brehmera powstają kolejne sanatoria przeciwgruźlicze. Na początku miejscowości nowe sanatorium otworzył doktor Weickers. Po drugiej wojnie światowej sanatorium doktora Weickersa nazwano „Chrobrym”. W latach osiemdziesiątych XIX wieku wielką pracę rozpoczętą przez doktora Brehmera kontynuował zasłużony polski lekarz Alfred Sokołowski, późniejszy założyciel Polskiego Towarzystwa Przeciwgruźliczego. To na jego cześć po 1945 roku dawny Görbersdorf nazwano Sokołowskiem.  Ponieważ przed pierwszą wojną światową ściągało do Sokołowska wielu bogatych kuracjuszy z carskiej Rosji, w 1901 roku, specjalnie dla nich, zbudowano nawet kaplicę prawosławną. Cerkiewka świętego Michała Archanioła, wzniesiona została kosztem 21 tysięcy marek, według projektu architektów Krzyżanowskiego i Gromera.

Świat zmieniał się w szybszym niż dotąd tempie. Zaczynała się era samochodu i kina. Pierwsze taksówki pojawiły się na ulicach Wrocławia w 1906 roku. W tym samym czasie w stolicy Śląska miały miejsce pierwsze projekcje filmowe. Pokazy odbywały się wieczorami w teatrach ogrodowych lub w lokalach gastronomicznych. Stałe kina zaczęto otwierać począwszy od 1910 roku. W 1910 roku zbudowano we Wrocławiu monumentalny, wiszący Most Grunwaldzki. Wtedy nazywał się Keiserbrcke, czyli most Cesarski, po pierwszej wojnie światowej przemianowany został na most Wolności. Most ten został oddany do użytku z okazji pobytu we Wrocławiu cesarza Wilhelma II. Cesarz przybył do Wrocławia na uroczystość otwarcia Wyższej Szkoły Technicznej, która miała kształcić specjalistów dla rozwijającego się niemieckiego przemysłu.

Głośnym wydarzeniem kulturalnym było przyznanie w 1912 roku nagrody Nobla w dziedzinie literatury Gerhartowi Hauptmannowi. Nagrodę tę pisarz otrzymał za naturalistyczny dramat „Tkacze” (1892), mówiący o powstaniu tkaczy śląskich w 1844 roku. Innym, głośnym dramatem historycznym Gerharta Hauptmanna jest „Florian Geyer”, którego akcja toczy się w czasie wojen chłopskich 1525 roku. Śląski noblista urodził się w Szczawnie Zdroju w 1862 roku, i tutaj, a później też w pobliskim Szczawienku (Nieder Salzbrunn), dziś będącym dzielnicą Wałbrzycha, spędził wiele lat swego życia. Znalazło to wyraźne odbicie w jego utworach, dzisiaj prawie całkowicie zapomnianych, a naprawdę wartych przypomnienia. Hauptmann był synem właściciela hotelu „Preussische Krone” w Szczawnie Zdroju. We Wrocławiu skończył szkołę średnią, potem studiował w Dreźnie, Berlinie i Jenie. Po latach nauki osiadł najpierw pod Berlinem a potem u podnóży Karkonoszy, najpierw w Szklarskiej Porębie, później, od 1902 roku, w Jagniątkowie.

Pod koniec XIX wieku, w bogatszych kręgach, które mogły sobie na to pozwolić, upowszechniło się zainteresowanie turystyką i sportem. W 1896 roku, dzięki staraniom barona Pierre de Coubertin, reaktywowano Igrzyska Olimpijskie. Zawody I nowożytnej Olimpiady odbyły się w Atenach, II Igrzyska Olimpijskie miały miejsce w 1900 roku w Paryżu, kolejne III już za oceanem w St. Louis, IV znowu w Europie – w Londynie, wreszcie V odbyły się w 1912 roku, w Sztokholmie. Warto wspomnieć, że na olimpiadzie w Sztokholmie 2 złote medale w pływaniu zdobył sportowiec z Wrocławia – Walter Bathe. Po piątej olimpiadzie nastąpiła dłuższa przerwa spowodowana wielkimi zmianami zaistniałymi w tym czasie na politycznej scenie Europy i Świata.

W Cesarstwie Niemieckim, które usilnie (i dość skutecznie) starało się dołączyć do grona największych potęg kolonialnych, w 1909 roku kanclerzem został Theobald von Bethmann Hollweg. W 1911 roku miał miejsce incydent w Agadirze (północna Afryka), gdzie niemiecka kanonierka ostrzelała port zajęty przez Francuzów. Incydent ten, mimo iż nie miał poważniejszych następstw, świadczył o narastaniu antagonizmu między Francją a Niemcami. W 1913 roku w całych Niemczech, a w szczególności w Prusach (więc także i na całym Śląsku), obchodzono bardzo uroczyście setną rocznicę zwycięstwa nad Napoleonem w bitwie pod Lipskiem. Z okazji stulecia „niemieckiej wojny wyzwoleńczej” w najróżniejszych miejscach (w miastach, wsiach i w górach) wznoszono kamienne obeliski lub choćby odsłaniano tablice upamiętniające tę okrągłą rocznicę. To właśnie dla upamiętnienia setnej rocznicy bitwy pod Lipskiem oddano do użytku we Wrocławiu wspaniałą, imponującą swą wielkością, żelbetową Halę Ludową, nazywaną wtedy Halą Stulecia. Wspaniała monolityczna konstrukcja żelbetowa autorstwa Maxa Berga była wówczas wielkim osiągnięciem inżynierskim. Średnica kopuły wynosi 67m a wysokość hali osiąga 42m. Na główną uroczystość otwarcia hali i rozpoczęcia obchodów stulecia zwycięstwa nad napoleońską Francją, w dniu 20 maja 1913 roku przybył do Wrocławia następca tronu z małżonką. W Hali Stulecia wystawiono z tej okazji sztukę Gerharta Hauptmanna o wojnie wyzwoleńczej, zatytułowaną: „Festspiel in Deutschen Reimen”.   We wrześniu 1913 roku na Dolnym Śląsku odbywały się manewry armii cesarskiej. Główny sztab armii urzędował w Świebodzicach. Cesarz wraz z małżonką i dworem był gościem Hochbergów. Para cesarska i cała towarzysząca im świta (książęta, ministrowie i generalicja) mieszkała w „Grand Hotelu” w Szczawnie Zdroju. Przybyło także mnóstwo gości zagranicznych. Przybyłych zakwaterowano w okolicznych pałacach: w Wałbrzychu, w Świdnicy, a nawet we Wrocławiu. Książę von Pless (Jan Henryk XV Hochberg) asystował cesarzowi Wilhelmowi II.

Bardzo ważnym a mało znanym wydarzeniem, jakie miało miejsce 1 czerwca 1914 roku, było oddanie do użytku pierwszego na Śląsku, zelektryfikowanego odcinka linii kolejowej.  Była to linia długości 34,5 kilometra wiodąca od stacji Szczawienko (Nieder Salzbrunn) przez Mieroszów do Mezimesti w Czechach (wtedy Halbstadt). Dalsze prace nad elektryfikacją połączeń kolejowych przerwały wydarzenia o znaczeniu ogólnoeuropejskim.

Wojna wisiała w powietrzu. Do jej wywołania potrzebny był tylko pretekst, którego 28 czerwca 1914 roku dostarczył zamach na austriackiego następcę tronu – arcyksięcia Franciszka Ferdynanda w Sarajewie, w Bośni. 2 sierpnia 1914 roku gazety śląskie podały wiadomość o powszechnej mobilizacji, (Niemcy i Austria związane były układem wojskowym), po czym już 3 sierpnia poinformowano o rozpoczęciu wojny z Rosją. Większość Ślązaków przyjęła te wiadomości z entuzjazmem. Również na ulicach Wałbrzycha mieszkańcy wiwatowali na cześć cesarza i przyjaciół Niemiec. Spodziewano się, że wojna będzie krótka, i podobnie jak w 1870 roku skończy się wielkim sukcesem Rzeszy Niemieckiej. W dzień po ogłoszeniu mobilizacji sformowany został wałbrzyski batalion landsturmu, który zasilił załogę garnizonu wrocławskiego. Później również trwał normalny pobór rezerwistów. Początek wojny był bardzo obiecujący. 4 sierpnia wojska niemieckie wkroczyły do Belgii, a w na froncie wschodnim najpierw zatrzymały Rosjan, po czym same przeszły do natarcia. W końcu sierpnia wojska rosyjskie poniosły dotkliwą klęskę w Prusach Wschodnich. Armie niemieckie pod wodzą Paula Hindenburga rozbiły wojska rosyjskie pod Tannenbergiem. Jednak na początku września, na froncie zachodnim ofensywa niemiecka zatrzymała się nad Marną. Nie na wiele zdało się zastosowanie, po raz pierwszy w kwietniu 1915 roku pod Ypres, gazów trujących. Wojna przeciągała się, pochłaniając wciąż nowe ofiary, wciągając do walki wciąż nowe kraje i narody, w końcu stając się wojną światową. 5 sierpnia 1915 roku Niemcy wkroczyli do Warszawy, do końca sierpnia zajęli także Modlin, Brześć nad Bugiem, Białystok i Grodno. Potem front ustabilizował się, i to zarówno na wschodzie, jak i na zachodzie. Sytuacji nie zmieniły ani ataki na forty Verdun, ani wprowadzenie przez Anglików po raz pierwszy czołgów w bitwie nad Sommą (we wrześniu 1916 roku). Nastąpił okres ciężkich walk pozycyjnych. Wewnątrz kraju początkowa euforia i optymistyczne, prowojenne nastroje szybko opadły. Choć działania wojenne nie dotarły nawet do granic Śląska, to wskutek wojny sytuacja tutejszej ludności znacznie się pogorszyła. Wzrosło bezrobocie, wojna spowodowała zastój gospodarczy, prosperowały tylko firmy pracujące dla wojska. Wobec braku mężczyzn, którzy walczyli w tym czasie w okopach, wzrosło zatrudnienie kobiet. Do pracy werbowano robotników z okupowanego przez Niemcy Królestwa Polskiego. Wykorzystywano tez pracę jeńców wojennych, głównie z armii rosyjskiej i włoskiej; w mniejszym stopniu z armii serbskiej, francuskiej i angielskiej. Zaczęło brakować żywności, wobec czego już od początku 1915 roku wprowadzono reglamentację żywności (system kartkowy). Zaczęto stosować tańsze domieszki, wypełniacze dodawane do artykułów żywnościowych (chleb z ziemniakami), lub artykuły zastępcze, czyli tak zwane „ersatze”, jak choćby kawa zbożowa, czy wojenna marmolada z brukwi. Wprowadzono też cenzurę i godzinę policyjną.  Burmistrz Wałbrzycha, dr Erdmann, skierował do mieszkańców miasta apel, w którym nawoływał do udzielania rodzinom żołnierzy frontowych pomocy materialnej. Na placu Magistrackim, czyli na ówczesnym Keiser-Wilhelm-Platz, w 1916 roku stanął, w specjalnie ustawionej altanie, tak zwany „Żelazny Górnik” („Eiserne Bergmann”), ufundowany celem zebrania środków na pomoc społeczną. Zdemontowano go dopiero w roku 1920. W sierpniu 1916 roku, z inicjatywy magistratu, dla najuboższych grup ludności otwarto stołówkę, tak zwaną kuchnię wojenną. Z zachowanych zapisków wiadomo, że przygotowywała ona dziennie 1750 litrów ciepłej strawy. W styczniu 1917 roku uruchomiono drugą, podobną stołówkę.  W miarę przedłużania się wojny pogarszała się sytuacja ludności. Do domów wielu rodzin, już nie tylko tych najbiedniejszych, zajrzał głód. Doszło do tego, że zimą, z 1917 na 1918 rok, głównym pożywieniem szerokich warstw ludności stała się brukiew. Dlatego zima ta przeszła do historii pod nazwą „zimy brukwianej”. W mieście zaczynało brakować rąk do pracy. W miejsce powołanych do wojska robotników zatrudniano powszechnie kobiety i młodzież. W maju 1915 roku przybył do Wałbrzycha transport polskich robotników zwerbowanych w Tomaszowie i w Łodzi. Wcześniej, bo już w kwietniu 1915 roku, przybyły do Wałbrzycha pierwsze transporty jeńców wojennych, przede wszystkim Rosjan i Serbów. Zatrudniano ich do najcięższych prac w wałbrzyskich kopalniach i w przemyśle ciężkim. Później pojawili się tu także Rumuni i Francuzi.  W 1916 roku w kopalniach Wałbrzycha i Nowej Rudy pracowało około 4 tysięcy jeńców. Pod koniec wojny w rejonie Wałbrzycha pracowało już około 6000 jeńców. Wśród miejscowych robotników też zaczynało wzbierać niezadowolenie. Już w 1916 roku doszło do pierwszych strajków robotniczych, mimo iż udział w nich groził powołaniem do wojska i wysłaniem na front. Stopniowo, ale stale, wzrastały wpływy socjaldemokratów, mimo iż przywódcy SPD głosili w latach wojny zasadę „pokoju klasowego”. W kwietniu, a potem w czerwcu 1917 roku, miały miejsce strajki i demonstracje w Berlinie i innych większych ośrodkach przemysłowych. Wzmagały się nastroje antywojenne.

Niewesoła sytuacja na frontach I wojny światowej powodowała, że szukano rozmaitych, czasami bardzo dziwnych i nieszablonowych sposobów dla jej poprawy. Wciąż potrzebni byli nowi żołnierze – „mięso armatnie”.  Rząd niemiecki próbował wyciągnąć nowych rekrutów do swych wojsk z terenów zajętego zaboru rosyjskiego (czyli z Królestwa Kongresowego). W tym celu, 5 listopada 1916 roku, gubernator Hans von Beseler wespół z austriackim namiestnikiem Karolem Kukiem (administrującym południową Polską), wydał manifest o utworzeniu z ziem byłego zaboru rosyjskiego nowego Królestwa Polskiego, jako monarchii konstytucyjnej i dziedzicznej. Na tron warszawski cesarz zamierzał przy tym desygnować nie kogo innego, tylko śląskiego księcia Hochberga von Pless, uważając, że może on być dobrze przyjęty przez Polaków z uwagi na to, że jak twierdził: „w jego żyłach płynie piastowska krew”. Hochberg mówił po polsku, wszyscy trzej jego synowie znali język polski, książę chciał nawet przejść na katolicyzm. Burżuazja śląska zgotowała Janowi Henrykowi XV owacyjne przyjęcie, ten jednak przezornie odmówił przyjęcia korony królewskiej, i w ten sposób dość dziwna koncepcja stworzenia Królestwa Polskiego pod protektoratem Niemiec szybko upadła. Z pomysłu tego śmiała się nawet żona księcia – Daisy von Pless. Dla wszystkich polityków świadomych nastrojów społecznych w Polsce od początku była to obietnica całkowicie pozbawiona realnych perspektyw.

W grudniu 1916 roku utworzono w Warszawie Tymczasową Radę Stanu, namiastkę polskiego rządu, o kompetencjach wyłącznie opiniodawczych. Do składu Rady powołano, między innymi, brygadiera Józefa Piłsudskiego. Ten, legendarny już wówczas dowódca, dążący do odrodzenia wolnej Polski, szybko przeszedł do opozycji wobec okupacyjnych władz niemieckich. Skierowanie działalności Polskiej Organizacji Wojskowej (POW) przeciwko okupacyjnym władzom niemieckim doprowadziło w lipcu 1917 roku do osadzenia Józefa Piłsudskiego (Komendanta Głównego POW) i Kazimierza Sosnkowskiego w twierdzy w Magdeburgu. Odmowa złożenia przysięgi na wierność cesarzom: niemieckiemu i austriackiemu przez żołnierzy Legionów Polskich, doprowadziła z kolei do internowania części żołnierzy (tych pochodzących z Królestwa Polskiego) w obozach w Szczypiornie i Beniaminowie, oraz do wcielenia reszty (tych pochodzących z Galicji) do armii austriackiej.

W lutym 1917 roku, po storpedowaniu przez niemieckie łodzie podwodne amerykańskiego statku pasażerskiego, Stany Zjednoczone zerwały stosunki dyplomatyczne z Rzeszą Niemiecką i 6 kwietnia wypowiedziały Niemcom wojnę. Początkowo sztab niemiecki nie bardzo się tym przejął, między innymi dlatego, że rysowały się pewne widoki na zawieszenie broni na froncie wschodnim i przerzucenie wszystkich sił na front zachodni. Nadzieje te wiązały się z politycznym zamieszaniem w carskiej Rosji. Ten wielki kraj ogarnia w tym czasie płomień rewolucji. Księżna Daisy (czyli Maria Teresa von Pless), która jeszcze przed rewolucją przebywała z wizytą w Carskim Siole, ostrzegała w późniejszych rozmowach Wilhelma II przed lekceważeniem tego kraju i jego buntującego się ludu. Księżna dobrze odczuwała nastroje społeczeństwa rosyjskiego i gotującą się tam ogromną burzę. Ta wielka arystokratka była też prawdziwie wielką i aktywną pacyfistką. Najpierw próbowała kierować pisemne apele do rządów państw biorących udział w wojnie, a kiedy to działanie z oczywistych powodów zawiodło, ta jedna z najznakomitszych dam Europy podjęła pracę zwykłej siostry miłosierdzia w pociągach sanitarnych Czerwonego Krzyża, najpierw na froncie francuskim, a następnie austriackim i serbskim.

W marcu 1917 roku w Rosji abdykuje car i powstaje tam Rząd Tymczasowy. Nie uspokaja to jednak wzburzonego narodu. Po demonstracjach i lipcowych starciach z wojskiem, w dniach od 6 do 8 listopada dochodzi wreszcie do zbrojnego powstania w Piotrogrodzie. Władzę w Rosji przejmuje Rada Komisarzy Ludowych z Włodzimierzem Leninem na czele. Uchwyconej wtedy władzy „bolszewicy” już nie oddadzą. Od pierwszych dni władzy Rad, w Rosji zachodzą wielkie przemiany polityczne – przemiany, które wkrótce diametralnie zmienią stary porządek w sporej części Europy a potem także świata.  Aby móc zaprowadzić jakikolwiek ład w kraju pogrążonym w totalnym chaosie niezbędny był pokój. Dlatego, po krótkich zabiegach dyplomatycznych, szybko doszło do przerwania walk i podpisania separatystycznego układu pokojowego na froncie wschodnim. Podpisanie traktatu pokojowego pomiędzy państwami centralnymi a Rosją Radziecką miało miejsce w marcu 1918 roku.  Odgłosy rewolucji rosyjskiej 1917 roku (z uwagi na obowiązujący wówczas w Rosji kalendarz juliański nazwanej październikową) szybko dotarły do wszystkich krajów Europy. Echa rosyjskiej rewolucji doprowadziły też do nasilenia się nastrojów rewolucyjnych i antywojennych w Niemczech. Rosła gorycz żołnierzy i ludności cywilnej, nasilało się niezadowolenie w całych Niemczech, w tym także na Śląsku.  W lipcu 1918 roku doszło do gwałtownego wystąpienia górników wałbrzyskiej kopalni „Furstensteiner Gruben” („Bolesław Chrobry”) i proklamowania strajku. Po sześciu dniach strajk się zakończył – górnicy uzyskali podwyżki zarobków i pewną poprawę warunków bytowych. Ale nadal wrzało w całym zagłębiu wałbrzyskim i noworudzkim. Podobnie działo się i w innych dużych skupiskach niemieckiego proletariatu. Wreszcie, 3 listopada 1918 roku, od powstania marynarzy w Kilonii, rozpoczęła się rewolucja w Niemczech. Powstały Rady Robotnicze i Żołnierskie w Kilonii, Bremie, Hamburgu, Essen, Kolonii, Lubece, Monachium, Dreźnie, Lipsku i w innych miastach. We Wrocławiu na ulicach pojawili się żołnierze i cywile z czerwonymi opaskami na rękawach i z czerwonymi kokardami przypiętymi do ubrań. Z więzienia usytuowanego przy ulicy Kleczkowskiej uwolniono Różę Luksemburg, przetrzymywaną prewencyjnie w areszcie od lipca 1917 roku, która przemawiając publicznie we Wrocławiu zagrzewała do działania 20 tysięczny tłum słuchaczy. Później wyjechała do Berlina. 9 listopada 1918 roku abdykował cesarz Wilhelm II i w Niemczech proklamowano Republikę. To samo stało się w Austrii gdzie skończyła się definitywnie monarchia Habsburgów. W Berlinie utworzono Radę Pełnomocników Ludowych – nowy rząd Niemiec. Tego samego dnia we Wrocławiu utworzono Centralną Radę Ludową, która przejęła władzę nad całym Śląskiem. Radzie Ludowej podporządkowało się miasto i istniejące tu rady robotnicze i żołnierskie. Nastroje rewolucyjne szybko objęły cały Śląsk. W wielu miastach odbywały się demonstracje, rozbrajano oficerów, gmachy dekorowano czerwonymi flagami. Na wsi chłopi organizowali rady chłopskie. W tym czasie na froncie zachodnim, po bitwie pod Amiens, czyli od sierpnia 1918 roku, trwał odwrót wojsk niemieckich naciskanych przez armie sojusznicze dowodzone przez generała Ferdynanda Focha, późniejszego marszałka Francji i Polski.  W końcu, 10 listopada 1918 roku, nastąpiła kapitulacja wojsk niemieckich na froncie zachodnim. Następnego dnia, 11 listopada 1918 roku, w Compiegne, podpisano zawieszenie broni kończące działania wojenne I wojny światowej.

W Wałbrzychu, z inicjatywy grupy działaczy SPD, powstała Rada Robotnicza i Żołnierska dla Miasta i Powiatu Wałbrzyskiego – odbyło się to w tym samym dniu, w którym podpisano kapitulację w Compiegne – 11 listopada 1918 roku. Wałbrzyska rada, w skład której wszedł burmistrz Wałbrzycha i część władz miejskich, współpracowała z dowództwem wojskowym i nie była nastrojona zbyt rewolucyjnie. To jedna z przyczyn tego, że triumf rewolucji był tu bardzo krótkotrwały. Podobnie działo się zresztą i w innych rejonach Niemiec. Na czele wrocławskiej Centralnej Rady Ludowej od 15 listopada 1918 roku stanął prawicowy socjaldemokrata Paul Löbe. CRL starała się nie dopuścić do dalszej radykalizacji nastrojów społecznych, raczej wyciszyć je, i za wszelką cenę zapobiec przekształceniu się ruchu rewolucyjnego w Niemczech w rewolucję typu „bolszewickiego”. Siły rewolucyjne poniosły klęskę już w początkach 1919 roku. 15 stycznia zamordowano Różę Luksemburg i Karola Liebknechta – wybitnych działaczy ruchu rewolucyjnego. Wywołało to falę oburzenia nie tylko po lewej stronie sceny politycznej.

19 stycznia, w bardzo gorącej atmosferze politycznej, odbyły się wybory do Zgromadzenia Narodowego (Konstytuanty) Niemiec. 6 lutego 1919 roku nastąpiło otwarcie Zgromadzenia Narodowego w Weimarze i oficjalne proklamowanie republiki, od miejsca proklamacji (i nieco późniejszego uchwalenia konstytucji), nazywanej potocznie „republiką weimarską”. Pierwszym prezydentem republiki wybrany został Friedrich Ebert a utworzenie rządu powierzono Filipowi Scheidemannowi. Tak, więc, wraz z końcem wojny skończyło się ostatecznie także Cesarstwo Niemieckie. Niemcy na krótko pogrążyły się wtedy w chaosie i niewiele brakowało, aby na wzór Rosji Radzieckiej stały się Niemiecką Republiką Rad. Ostatecznie jednak, mimo silnych zaburzeń, i to nie tylko tych opisanych powyżej, lecz i tych, o których jeszcze będzie mowa, Niemcy stały się w końcu typową republiką burżuazyjną, z rządem tworzonym na podstawie demokratycznych wyborów. W Wałbrzychu (nie obejmującym wtedy jeszcze Starego Zdroju) w latach wojny spadła znacznie liczba mieszkańców : w 1914 roku w mieście mieszkało 21 tysięcy osób, a w 1918 już tylko 19 tysięcy 592 osoby. Według oficjalnych danych na frontach I wojny światowej śmierć poniosło 583 wałbrzyszan.